"Żyjemy a dopóki żyjemy wszystko jest możliwe".- Roz

środa, 26 sierpnia 2015

no dobra

Z tym rzucaniem Internetu to kiepska sprawa.
więc nie rzucę, chwilowo.
Po za tym zła passa nie mija, ale staram się jak mogę.
Okazuje się że po serii większych nieszczęść również te mniejsze potrafią zdołować.
Dziś udało mi się pokłócić z mamą.
Rozładować akumulator właśnie wtedy gdy zabrakło prądu na wsi- niestety moje auto nie ląduje się przez kable, nie wiadomo dlaczego byle samochód do tego nie wystarczy.  Sąsiad z dostawczakiem postanowił wrócić o 21. Ale się w końcu udało.
Co jeszcze? Znalazłam pismo które powinnam dostać pięć dni temu.
I to tyle z marudzenia. Od jutra będzie już tylko lepiej.
Musi.
Będzie.
Jest cudownie!

wtorek, 25 sierpnia 2015

internet

Od 30 września prawdopodobnie będę bez internetu, albo w ograniczonym zasięgu.
Kusi mnie żeby zrezygnować całkowicie.
Czy to jest dobry pomysł?
To by było ciekawe doświadczenie, tak myślę.

poniedziałek, 24 sierpnia 2015

po szpitalu

Dziecko wyszło ze szpitala, wakacjowac będzie u ojca swego. A ja odpoczywam po ciężkim weekendzie.
Dobrze że już po:)współczuję tym co z dzieckiem tygodniami w szpitalu. To jest straszne.
Tym bardziej że trafiły mi się pielęgniarki) ludzie i pielęgniarki - które minęły się z powołaniem.