"Żyjemy a dopóki żyjemy wszystko jest możliwe".- Roz
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą wychowanie. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą wychowanie. Pokaż wszystkie posty

piątek, 11 listopada 2016

tysz

Mam trzy dni wolnego i zgłupiałam z nadmiaru czasu.
Dziś byłam pierwszy i ostatni raz w życiu na Imieninach ulicy Św. Marcina.
Parada i inne atrakcje.
I nieziemskie tłumy poznaniaków.
Jutro jadę odpoczywać a w poniedziałek od nowa maraton:)


a tu moja dzisiejsza kąpiel :)



piątek, 4 listopada 2016

Nowa Praca

Nowa praca, nowe wyzwania.
Wkoło ludzie, historie, dzieje się.
Mnóstwo się dzieje.
Dwa dni w pracy po 12 godzin, od 6 rano do 18, dały mi w kość.
Tym bardziej że to jeszcze napięcie, adrenalina, stres.
Praca niesamowita.
Na holu szpitala Boskie Matki.
Na moim oddziale matki, żony, córki, synowe, babcie,  walczą zaciekle.
Nadal w głowie mam położnictwo
ale jest duże prawdopodobieństwo że tu się zagnieżdżę na długo.


czwartek, 17 grudnia 2015

Bomba atomowa

Życie z nastolatką przypomina trochę życie na stoku wulkanu.
Nigdy nie wiesz kiedy i jak wybuchnie.
Dwa dni spokoju i nagle księżniczka zamienia się w potwora...
Na zmianę : pięć minut miłości, pięć nienawiści.
Nigdy nie podejrzewałam że, moja własna córka podniesie mi ciśnienie do tego stopnia że, będę płakać z bezsilności w słuchawkę mojemu ex mężowi.
Była awantura w poniedziałek, kolejna dziś.
Mimo że próbowałam zachować stoicki spokój, schodziłam dziecku z drogi, używałam racjonalnym argumentów, ewakuowałam się z jej młodszym bratem do naszej ( mieszkalnej)piwnicy..
Bomba wybuchła, posiało się zniszczenie a teraz...
Po długim tuleniu, zapewnianiu że mnie kocha i że ona JUŻ NIGDY!!! ( czytaj do 7 rano) tak się nie zachowa, nastała długo oczekiwana cisza...
A dziś podobno dzień bez przekleństw...
a ciśnie się na usta...


niedziela, 13 grudnia 2015

Lubię

Byłam ostatnio na spotkaniu " Między nami Kobietami" które odbyło się w " Mateczniku" miejscu które stworzyły moje koleżanki Doule.
Na to spotkanie została zaproszona bardzo ciepła i sympatyczna dziewczyna, Katarzyna , która opowiedziała o swoim macierzyństwie.
Tym bardzo wczesnym - w wieku 19 lat i późnym w wieku 44 lat.
Słuchało się bardzo dobrze, było mnóstwo wzruszeń i śmiechu.
Wnioski - każdy czas na macierzyństwo przynosi inne doznania.
Rodząc dziecko wcześniej można borykać się z przeciwnościami ze strony szkoły, brakiem akceptacji ze strony najbliższych, lękiem o przyszłość zawodową.
Rodząc dziecko późno - w czasie kiedy się jest już " ustatkowanym" wydaje się że inne sprawy wychodzą na plan pierwszy - lęk o zdrowie dziecka i swoje, to czy się podoła wychowaniu i czy starczy czasu.
Bardzo mi się podobało to spotkanie i pełen szacun dla pani Katarzyny że potrafiła tak cudownie opowiedzieć o emocjach, radościach i trudach macierzyństwa.
Na kolejne spotkanie " Między nami Kobietami" zapewne również się wybiorę.



a tymczasem, ukradłam od ANI M.


poniedziałek, 9 listopada 2015

Laboratorium wyobrażni

Wychowawczyni Eweliny  poprosiła mnie na początku roku o zorganizowanie wycieczki.
Od samego początku myślałam o zabraniu 6- klasistów do otwartego w tym roku Laboratorium wyobraźni.
Jest to poznańska mini wersja Centrum Nauki Kopernika.
Laboratorium znajduje się na terenie Poznańskiego Parku Naukowo Technologicznego UAM.
Zajęcia podzielono na trzy części :
- budowanie i walki robotów,
- pokaz i zabawa za pomocą eksponatów z fizyki, hydrostatyki, optyki,  akustyki.
- pokaz w Planetarium
Zajęcia bardzo ciekawe.

Towarzystwo 46 nastolatków.... pouczające delikatnie mówiąc.
Jestem zmęczona jakbym tonę kamieni przerzuciła.









piątek, 28 sierpnia 2015

Randka

Byłam wczoraj na randce z poznanym tydzień temu kolegą.
No nie powiem, całkiem to przyjemne.
Chyba częściej mi potrzeba takich emocji.
A jutro idę na parapetówkę do sąsiadów, będzie się działo.

sobota, 22 sierpnia 2015

czarna seria

Wczoraj wmawiałam sobie że pozytywne nastawienie jest w stanie spowodować że kłopoty jakoś się rozejdą po kościach.
Poparzony tata się goi, Mamie rozwalona głowa też, rower odstawiłam do komórki po tym jak przerzutki wkręciły mi się w koło a ja efektownie przeleciałam przez kierownicę.
Dzis rano dziecko wylądowało w szpitalu a ja w tym czasie byłam 40 km od domu na zakrapianym koncercie.
Za dwa tygodnie mam sprawę w sądzie przed którą odczuwam irracjonalny strach. Albo mnie opuści ta czarna seria albo po prostu muszę przestać się przejmować co nie?
ps. Po za tym jest ok

piątek, 20 lutego 2015

Kryzys wieku

Walczą pokolenia.
Ja kontra dorastająca Panienka.
Niestety ostatnio nerwy mnie opuszczają przy tych dyskusjach.
Ogólnie wolę powiedzieć: Wyjdź zanim dostanę WŚCIEKLIZNY!!!!
Bo boję się że :
uduszę,
ubiję,
wydziedziczę,
wyrzucę na bruk,
oddam ojcu na wychowanie, niech on się męczy,
dam dożywotni ( czytaj do 25 roku życia) zakaz oglądania głupich filmów, słuchania muzyki, malowania paznokci i robienia ROZPIERDZIU u mnie w pokoju...

Ale z drugiej strony rozumiem, te problemy egzystencjalne które będą towarzyszyć jej przez następne pierdylion lat.


środa, 3 grudnia 2014

nerwówka

Nadmiar nerwów i nerwów za skutkował wzrostem ciśnienia i potwornym bólem głowy.
Jutro będzie lepiej.
Jak zwykłe dobry dzień przeplata mi się z tym gorszym.

Ale miłe akcenty dziś również były :
- napisałam w końcu treść do wywiadu w gazecie,
- przyszły na chwilę Żony ,
- dostałam cudowne prezenty urodzinowe od Fariatek i Żon:)
- moja Mama zrobiła pyszny obiad - pyry z gzikiem,
- Olaf napisał dyktando - na 15 słów zrobił tylko 17 błędów : PPPP
- Ewelina umyła włosy po półgodzinnym namawianiu
- pokłóciłam się ale również pogodziłam,
- jeszcze dwa dni i weekend,
- jeszcze dwa dni i weekend
- i co nas nie zabije to wzmocni

A jutro?
Jutro będzie cudownie.
Bo jak inaczej może być?








niedziela, 9 listopada 2014

Co jest ważnejsze

Moja Pierwsza Żona nie pojedzie dzisiaj z nami na przejażdżkę rowerową.
W przyszły piątek wybieram się na koncert z Drugą Żoną - Pierwsza nie idzie, mimo tego że bilety ma za darmo.
Dlaczego?
Bo ma obowiązki - musi posprzątać dom, ugotować obiad, zająć się dziećmi ( dzieci w wieku 11 i 8 lat).
Spotykamy się dwa razy w tygodniu. Mieszkamy 400 metrów od siebie. Usłyszałam, od niej że za często wychodzi do mnie - bo jak wróciła wieczorem, to jej syn płakał że jest głodny i do tego nie był wykąpany.
Hm, w wieku ośmiu lat to chyba idzie otworzyć lodówkę i wyjąć z niej coś do jedzenia?
Jak się dziecko nie umyje raz na tydzień, to chyba z tego powodu nic mu się nie stanie?

Tak sobie myślę jak to jest?
Czy ja jestem nienormalna, bo zamiast sprzątać i gotować obiady na tydzień, wolę poczytać dobrą książkę, wyjechać z dziećmi na wycieczkę, pójść na spacer lub do kina?
Czy to u mnie jest problem, że mój 9- letni syn ogarnia sam sobie jedzenie - nie powiem, lubię mu szykować super kolacje i obiady, ale jak mi się nie chce lub wychodzę, to doskonale daje sobie radę sam?

Co jest w życiu ważniejsze, moje dobre samopoczucie,
 czy to żeby wszyscy naokoło byli zadowoleni ?
Moim zdaniem ( bardzo egoistycznym) najważniejsza w moim życiu jestem JA.
ale może się mylę, może powinnam bardziej się starać, sprzątać częściej, być perfekcyjną panią domu, z ciepłym obiadem i uprasowanymi firankami? (nie mam firan, bo trzeba prasować a nie lubię)

Wczoraj pojechałam z moją Drugą Żoną rowerami po okolicy, było super, pojechałyśmy same , bez dzieci, totalne oderwanie od rzeczywistości. I taki odpoczynek psychiczny, mimo zmęczenia fizycznego, że wróciłam do domu z uśmiechem na twarzy.

Ale mi było dobrze:)

A jak mi dobrze to chyba innym przy mnie też:)



sobota, 4 października 2014

Bardzo fajna sobota

Rano pojechaliśmy na basen. Fajnie było.
Ale skutki uboczne niestety niespodziewane.
Po basenie jestem cała w kropki.. plamy czy jak to zwał...
uczulenie na chlor....
dzieci mają niezły ubaw, mama jak biedronka.:D
Troszkę to upierdliwe ale idzie z tym żyć.
Póżniej obiad - fast food domowy:
frytki i kurczak w ostrej panierce z sosem czosnkowym, jako surówka ogórek kiszony.
 A po obiedzie rower, z dzieciakami moimi i dwójką pożyczoną od mojej Żony.
A po przejażdżce błogie nicnierobienie w towarzystwie moich przyjaciół.
Posprzątam jutro:D

zdjęcie z wycieczki





niedziela, 14 września 2014

banda

Dzieci moje i przyszywane moje,poszły spać o drugiej w nocy.
dziś sił starczyło na rower- krótko i na spotkanie z Żonami i przyjaciółmi.
ale chyba mam coraz więcej energii bo mi się coraz więcej chce.
Ale teraz to mi się chce tylko spać:)

sobota, 13 września 2014

podziwiam

rodziny wielodzietne.
dziś czwórka w domu, przegnałam ich rowerem 14 km, potem zrobiłam z dziewczynami pięć pizzów.
i uciekłam, tyle to ma energii.

czwartek, 31 lipca 2014

po trochu i o niczym

Moje dzieci od dwóch tygodni spędzają wakacje u swojego ojca.
Dziś w swojej łaskawości moja córka do mnie zadzwoniła.
A mi się nie chciało z nią rozmawiać.
Egoizm w czystej postaci.
co mam powiedzieć... no dobrze mi było z tym.
wyrodna matka jestem, wiem.


Po za tym walczę z poznańskim sądem, z ilością biurokracji.
Po co im tyle papierków???
Sprawa dotyczy zrzeczenia się spadku przez moje dzieci.
A sądy wymagają:
oświadczenia o niekaralności mojej i ich ojca, na szczescie napisanej tylko przeze mnie , a nie poświadczonej w sądzie, dochodów moich i jego, gdzie pracujemy, czy mamy prawa rodzicielskie, akt zgonu wuja itd....
Siedzę i piszę elaborat.

A kątem oka oglądam:



sobota, 12 lipca 2014

plażing

Był plażing na plaży w Strzeszynku.
Ale krótki bo dziecko rozbolał brzuch i trzeba było wracać:(
a po drodze do domu sto pytań jedenastolatki - tematyka ;od plemnika do poczęcia.
a na koniec usłyszałam stwierdzenie: dobrze mamo że Ty się nie wstydzisz ze mną o tym rozmawiać.


Rano w stadninie. Zdjęcia robił Olaf i ja.








poniedziałek, 31 marca 2014

Za moich czasów

Są kobiety które bez faceta żyć nie mogą.
I nic a nic im to nie przeszkadza że w ojczyźnie czeka żona i gromadka dzieci.
Tu to ona jest,"żona".
Żona od prania, gotowania, sprzątania i uciech wszelakich.
Żonę wymienia sie na młodszą i to też jest w porządku.
I nie patrzą dziewczyny na to co będzie za lat parę.
Nie myślą o tym, że ich książe w kraju ma z prawowitą żoną, trójkę małych dzieci.
I że raczej na dziecko z nim nie ma co liczyć.
Ani na żyli długo i szczęśliwie.
Ale za to tu i teraz jest super!
Hm.

piątek, 14 lutego 2014

Prawie walentynkowo ale od innej strony.

Kiedy dostałam pierwszą miesiączkę, byłam tak szczesliwa , że jestem już kobietą, a nie dzieckiem, że nawet sąsiada o tym fakcie poinformowałam.
A w domu z tego tytułu było małe święto.
Było to bardzo ważne wydarzenie, dla mnie i chyba również mojej Mamy.
Teraz moja córka pyta mnie, co to jest miesiączka i kiedy może ją to spotkać.
Ten tydzień który spędziłam na urlopie pełen był rozmów i pytań. O dojrzewaniu, seksie, dzieciach i miłości.
Moja Mama mnie przygotowała na ten dzień i ja moją córkę też.
A kiedy już ten dzień nastąpi mam zamiar świętować go wspólnie z córką.
Ps. Moja Mama ma dziś urodziny.

niedziela, 2 lutego 2014

intensywnie

Wychodzi na to że do środy będę sie witać, a od czwartku żegnać.
Pierwsza Żona, od przyjazdu praktycznie mnie nie opuszcza, druga dla odmiany nie jest zainteresowana spotkaniem, trochę przykro ale takie widać życie.
Wczoraj przyjechał mój Pseudo- narzeczony, do piątej rano imprezowaliśmy przy flaszeczce whisky.
Rano długi spacer z dziećmi, a wieczorem randka-kolacja w greckiej restauracji.
Jutro spotkanie z Michaliną i Miśką i cały dzień biegania i załatwiania swoich spraw.
Czuję że będzie to intensywny tydzień.