"Żyjemy a dopóki żyjemy wszystko jest możliwe".- Roz
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą pływanie. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą pływanie. Pokaż wszystkie posty

sobota, 22 kwietnia 2017

i jak tu znaleźć czas na bloga?

Biegam.
Czasami chodzę na Cross-fit ( omatkoprzenajswietszoktotowymysliuł!)
Czasami na siłownię, trochę aerobowo, trochę siłowo, ciut rozciągania.
Masowo- różnicy nie ma,
ale czuję się zdecydowanie lepiej.
po za tym jak od jesieni moim nadal ulubionym nowym hobby jest pływanie.
Coś cudownego:)
Lekarstwo na wszystkie możliwe doły.
Trzeba żyć, bo nie wiadomo co będzie jutro!

niedziela, 5 marca 2017

Szaleństwo było


Któtka relacja w tv :P
http://www.wtk.pl/video-id-31208-mistrzostwa_w_zimowym_plywaniu

Zajęłam 7 ( lub ósme bo brak siódmego na podsumowaniu) miejsce w klasyfikacji kobiet na 25 m.
Mój wielki sukces.











Zdjęcia autorstwa naszej Cudownej Klubowej Pani Fotograf ( po za ostatnim)
Jak ktoś chce obejrzeć więcej to zapraszam na FB : Wielkopolski Klub Pływania Zimowego Minus
oraz na stronie drugiego fotografa z Mistrzostw Grzegorz Krykwiński Fotografia

piątek, 11 listopada 2016

tysz

Mam trzy dni wolnego i zgłupiałam z nadmiaru czasu.
Dziś byłam pierwszy i ostatni raz w życiu na Imieninach ulicy Św. Marcina.
Parada i inne atrakcje.
I nieziemskie tłumy poznaniaków.
Jutro jadę odpoczywać a w poniedziałek od nowa maraton:)


a tu moja dzisiejsza kąpiel :)



poniedziałek, 10 października 2016

a w poniedziałek

W ważnych sprawach nadal nic nie wiem,
ale myślę że niezależnie od wyniku i tak będzie dobrze.
Bo jak może być?

z mniej ważnych spraw, woda już zimna, chyba zostanę morsem.
O!
Poza tym czas pędzi.

A ten kawałek to już zawsze chyba bedzie mi się kojarzyć z weselem kuzyna:)



niedziela, 18 września 2016

To był weekend

To był weekend pod znakiem:
bardzo dobrego towarzystwa,
I APERITIFU!
rozmów,
I APERITIFU!
pysznych ryb wędzonych,
i APERiTIFU!
 widoku żaglówek,
 pływania nago przy pełni księżyca,
nocnych spacerów,
 śmiechów,
lektury,
 herbaty,
 kawy,
żołądkowej gorzkiej :P
WINA,
TOKAJU,
 kotów,
I APERITIFU!
 końcówki lata,
odpoczynku i ładowania baterii


Było cudnie!

wtorek, 18 sierpnia 2015

jesień idzie

Dni ostatnio wyglądają tak samo, nie wiem dlaczego.
Czasami zdarzają się miłe i niespodziewane spotkania - wczoraj takie było - krótko ale miło było :)
Dzisiaj od rana choruję, nie wiem czy coś mi zaszkodziło czy to po-prostu skutki uboczne comiesięcznych dolegliwości.
Ale mimo złego samopoczucia wybrałam się z Żoną, jej mężem i dziećmi nad jezioro i spędziłyśmy cudowne popołudnie i wieczór.
Z drugą Żoną niestety nie spotykam się już tak często jak bym chciała, ale widać nie ma takiej potrzeby.
Szkoda, bo bardzo ją lubię, mimo że charaktery mamy inne, ale cóż na siłę nikogo się nie zmusi.
Na szczęście na brak fajnych, wesołych i życzliwych znajomych nie narzekam.
A w sobotę wybieram się do Pseudonarzeczonego na koncert :)
A co!




poniedziałek, 27 lipca 2015

o rowerze

Wiem że już było i się powtarzam ale o zaletach ruchu nigdy za mało.
Po pierwsze poprawia się kondycja  - jakby mi ktoś dwa lata temu powiedział że po przejechaniu rowerem 20 km nie ma się nawet zadyszki to bym go wyśmiała. Zaczynałam od 3- 4 km dziennie, w tej chwili około 20 km traktuję jako dłuższy spacer, nie zawsze mam czas wiadomo ale około 100 km tygodniowo to taka norma od dwóch miesięcy.
Albo że spokojnie można przejść 8 km do sklepu - sprawdziłam takie odległości pokonywałam jak byłam w Holandii i wcale nie przeszkadzało mi to w dalszej w ciągu dnia aktywności.
A najważniejsze - intensywny ruch poprawia samopoczucie, sprawia że problemy dnia codziennego można odrobinę złagodzić.
Mi najbardziej pasuje rower i pływanie, bieganie to jednak dość duże obciążenie dla moich stawów które noszą całkiem sporo słoniny:)
Ale nie ważne jak i gdzie ważne żeby się ruszać!
Ale mi wyszło moralizatorsko...
Może tak miało być?

czwartek, 2 lipca 2015

taka sytuacja

Bylam w pracy.
Po pracy na masażu techniką Bowena.
Później nad wodą.
A wieczorem spotkałam się z koleżanką z LO, z którą pisałyśmy długie listy kiedy wróciła do swojego miasta rodzinnego a później kontakt się urwał i wrócił w czasach popularności NK.
Nadal jest fajną dziewczyną, wizualnie nie zmienioną, charakternie też nie, cudowne lecz krótkie spotkanie:)
Superancki dzień :)

Dziadek i Aligatorrr


Selfie



Żmijowiec 





poniedziałek, 15 czerwca 2015

zagadka bez nagród

Kto zgadnie co będę prawdopodobnie robić w przyszły weekend?
Już się cieszę na samą myśl.
Podpowiem, jeżdżę tam prawie co roku o tej porze.

sobota, 6 czerwca 2015

Co robić w taki upał

Oczywiście normalni ludzie siedzieli by nad najbliższym zbiornikiem wodnym i się taplali cały dzień.
My wybraliśmy taki bardziej oddalony.
Jedyne 11 km rowerem w jedną stronę.
Dzieci zadowolone.
Ja też.
Wieczorem grill z rodzicami.
A później pognałam nad moje najbliższe jezioro.
Pooglądać  moje cudowne widoki.

piątek, 11 lipca 2014

sprawozdanie na krótko jak prawie zawsze.

Praca a później plaża. Plaża fajniejsza.
W pracy pomyliłam filtr powietrza z filtrem paliwa.

Chłodnik litewski się chłodzi. sałatka zrobiona.

Jutro na zakończenie półkolonii jeździeckich moich dzieci - ma być pokaz jazdy, woltyżerki i ognicho.

Teraz wino.
sama :(



wtorek, 1 lipca 2014

wtorek

Byłam w nowej - starej pracy od 9-14.
Jutro też idę, ale chyba na dłużej.
po południu poszłam z dzieciakami nad jezioro.
Woda cudownie lodowata.
Olaf MUSIAŁ popływać, więc ja ,chcąc nie chcąc również.

wtorek, 13 sierpnia 2013

nic

Kontrola w skarbówce( ta druga) nie wykazała żadnych większych błędów.
Hurra.
Oprócz tego woda w jeziorze ciepła, ale wyjście z niej to niezła jazda.
W czwartek w Poznaniu Ogólnopolski Festiwal Dobrego Smaku.
Przejadę się, może być ciekawie.
A teraz przychodzi do mnie moja Żona.

A to oglądam

wtorek, 30 lipca 2013

zwyczajny dzień

Goście byli.
Przyjechała matka syna mojego ex męża.
Hm, nieźle to brzmi.
Znaczy matka mojego byłego pasierba.
Niestety bez mojego najstarszego " synusia" za to ze swoim najmłodszym i ze swoją młodszą siostrą, której doulowałam, kiedy jeszcze nie wiedziałam kto to doula.
Bardzo sympatycznie było, tylko jak zawsze za krótko.


A potem tradycyjnie  pojechałam z dziećmi nad jezioro.
Kupiłam im taką deskę do pływania, z takim mocowaniem na rękę, można płynąć nie trzymając jej, dla moich to asekuracja kiedy się zmęczą:

Teraz już nie straszne długie dystanse w wodzie .
Dziś byliśmy na środku jeziora!