Mam trzy dni wolnego i zgłupiałam z nadmiaru czasu.
Dziś byłam pierwszy i ostatni raz w życiu na Imieninach ulicy Św. Marcina.
Parada i inne atrakcje.
I nieziemskie tłumy poznaniaków.
Jutro jadę odpoczywać a w poniedziałek od nowa maraton:)
a tu moja dzisiejsza kąpiel :)
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą miłość. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą miłość. Pokaż wszystkie posty
piątek, 11 listopada 2016
niedziela, 13 grudnia 2015
Lubię
Byłam ostatnio na spotkaniu " Między nami Kobietami" które odbyło się w " Mateczniku" miejscu które stworzyły moje koleżanki Doule.
a tymczasem, ukradłam od ANI M.
Na to spotkanie została zaproszona bardzo ciepła i sympatyczna dziewczyna, Katarzyna , która opowiedziała o swoim macierzyństwie.
Tym bardzo wczesnym - w wieku 19 lat i późnym w wieku 44 lat.
Słuchało się bardzo dobrze, było mnóstwo wzruszeń i śmiechu.
Wnioski - każdy czas na macierzyństwo przynosi inne doznania.
Rodząc dziecko wcześniej można borykać się z przeciwnościami ze strony szkoły, brakiem akceptacji ze strony najbliższych, lękiem o przyszłość zawodową.
Rodząc dziecko późno - w czasie kiedy się jest już " ustatkowanym" wydaje się że inne sprawy wychodzą na plan pierwszy - lęk o zdrowie dziecka i swoje, to czy się podoła wychowaniu i czy starczy czasu.
Bardzo mi się podobało to spotkanie i pełen szacun dla pani Katarzyny że potrafiła tak cudownie opowiedzieć o emocjach, radościach i trudach macierzyństwa.
Na kolejne spotkanie " Między nami Kobietami" zapewne również się wybiorę.
a tymczasem, ukradłam od ANI M.
piątek, 6 listopada 2015
Część planu
Udało się! po dwóch latach złożyłam wszystkie wymagane dokumenty do stażu położniczego.
Kiedy staż - nie wiadomo.
Pani w izbach pielęgniarskich ujęła mnie swoją chęcią do pomocy... taki sarkazm.
"Powinnam się domyślić" że będą potrzebne kserokopie własnie tych dokumentów a nie innych.
Mimo że wyraźnie było napisane jakie dokumenty są potrzebne.
No ale już wszystko skompletowane, teraz tylko czekać co dalej.
A moja piękna, wredna córka kończy dziś 12 lat!
Kiedy staż - nie wiadomo.
Pani w izbach pielęgniarskich ujęła mnie swoją chęcią do pomocy... taki sarkazm.
"Powinnam się domyślić" że będą potrzebne kserokopie własnie tych dokumentów a nie innych.
Mimo że wyraźnie było napisane jakie dokumenty są potrzebne.
No ale już wszystko skompletowane, teraz tylko czekać co dalej.
A moja piękna, wredna córka kończy dziś 12 lat!
czwartek, 9 lipca 2015
Porodowo
Dziś w mojej głowie myśli o Cudach.
O poczęciu, ciąży i porodzie.
Niesamowite jest to, że z dwóch komórek powstaje coś tak cudownego jak dziecko.
Które jeszcze często przychodzi w najmniej spodziewanym momencie.
Często jest zaskoczeniem i olbrzymią radością.
Uwielbiam patrzeć na kobiety w ciąży.
Płaczę za każdym razem kiedy widzę jak rodzi się nowy człowiek.
Cud nad cuda.
O poczęciu, ciąży i porodzie.
Niesamowite jest to, że z dwóch komórek powstaje coś tak cudownego jak dziecko.
Które jeszcze często przychodzi w najmniej spodziewanym momencie.
Często jest zaskoczeniem i olbrzymią radością.
Uwielbiam patrzeć na kobiety w ciąży.
Płaczę za każdym razem kiedy widzę jak rodzi się nowy człowiek.
Cud nad cuda.
piątek, 20 lutego 2015
Kryzys wieku
Walczą pokolenia.
Ja kontra dorastająca Panienka.
Niestety ostatnio nerwy mnie opuszczają przy tych dyskusjach.
Ogólnie wolę powiedzieć: Wyjdź zanim dostanę WŚCIEKLIZNY!!!!
Bo boję się że :
uduszę,
ubiję,
wydziedziczę,
wyrzucę na bruk,
oddam ojcu na wychowanie, niech on się męczy,
dam dożywotni ( czytaj do 25 roku życia) zakaz oglądania głupich filmów, słuchania muzyki, malowania paznokci i robienia ROZPIERDZIU u mnie w pokoju...
Ale z drugiej strony rozumiem, te problemy egzystencjalne które będą towarzyszyć jej przez następne pierdylion lat.
Ja kontra dorastająca Panienka.
Niestety ostatnio nerwy mnie opuszczają przy tych dyskusjach.
Ogólnie wolę powiedzieć: Wyjdź zanim dostanę WŚCIEKLIZNY!!!!
Bo boję się że :
uduszę,
ubiję,
wydziedziczę,
wyrzucę na bruk,
oddam ojcu na wychowanie, niech on się męczy,
dam dożywotni ( czytaj do 25 roku życia) zakaz oglądania głupich filmów, słuchania muzyki, malowania paznokci i robienia ROZPIERDZIU u mnie w pokoju...
Ale z drugiej strony rozumiem, te problemy egzystencjalne które będą towarzyszyć jej przez następne pierdylion lat.
wtorek, 27 stycznia 2015
dawno dawno temu
Dziś wygrzebałam moje pudełko wspomnień, stare listy, zdjęcia, pocztówki.
Stare listy miłosne.
Telegramy, które z wielkim przerażeniem odbierała moja mama - a tam prawie zawsze była wiadomość od którejś z moich koleżanek:)
te bardziej intymne zostawiłam sobie..:P
Cudowne:)))
Stare listy miłosne.
Telegramy, które z wielkim przerażeniem odbierała moja mama - a tam prawie zawsze była wiadomość od którejś z moich koleżanek:)
te bardziej intymne zostawiłam sobie..:P
Cudowne:)))
niedziela, 7 grudnia 2014
i jak tu rzucić tą kawę?
Cudowny weekend.
Pojechałam na kawę. Naprawdę przysięgam to miała być tylko kawa.
I po kawie miałam wrócić do domu.
Kawa przeciągła się do rana.
No jeszcze Metaxa była - której nigdy nie lubiłam.. hm...
Rankiem, po pysznym śniadaniu była.. kawa.
A później jeszcze jedna kawa:)
A w przyszły weekend prawdopodobnie będzie kawa u mnie...
Chwilowy stan szczęśliwości :)
Pojechałam na kawę. Naprawdę przysięgam to miała być tylko kawa.
I po kawie miałam wrócić do domu.
Kawa przeciągła się do rana.
No jeszcze Metaxa była - której nigdy nie lubiłam.. hm...
Rankiem, po pysznym śniadaniu była.. kawa.
A później jeszcze jedna kawa:)
A w przyszły weekend prawdopodobnie będzie kawa u mnie...
Chwilowy stan szczęśliwości :)
poniedziałek, 24 listopada 2014
wart nie wart
Miłość to trudne uczucie.
Ale co człowieku zrobisz, musisz z tym żyć.
I na pewno TEN obiekt wart tych uczuć.:)
Tylko niestety w życiu czasami inaczej wychodzi niż by się chciało.
Pożyjemy zobaczymy.
Ale co człowieku zrobisz, musisz z tym żyć.
I na pewno TEN obiekt wart tych uczuć.:)
Tylko niestety w życiu czasami inaczej wychodzi niż by się chciało.
Pożyjemy zobaczymy.
niedziela, 16 listopada 2014
Cudownie jest.
Wróciłam po dwóch dniach do domu.
Szczęśliwa i pełna endorfin.
Mimo że tak naprawdę tylko siedziałam, piłam whisky( nie dużo... hehe), rozmawiałam, przytulałam się( troszkę).
Czuję się taka zaopiekowania przez ten weekend.
I piękna.
I jest cudownie.
Jak mi mało potrzeba do szczęścia.
Szczęśliwa i pełna endorfin.
Mimo że tak naprawdę tylko siedziałam, piłam whisky( nie dużo... hehe), rozmawiałam, przytulałam się( troszkę).
Czuję się taka zaopiekowania przez ten weekend.
I piękna.
I jest cudownie.
Jak mi mało potrzeba do szczęścia.
wtorek, 22 lipca 2014
Spróbuj
"Nałóż makijaż
Pomaluj paznokcie
Zakręć włosy
Przebiegnij dodatkową milę
utrzymuj szczupłą sylwetkę
żeby Cię lubili, czy Cię lubią?
Bądź seksowna
Nie bądź nieśmiała
Zdejmij to
To jest to czego chcesz - należeć
żeby Cię lubili, czy Cię lubią?
Ale Czy Ty lubisz siebie samą?
Nie musisz się starać tak mocno
Nie musisz porzucać tego, kim jesteś
Jedyne co musisz zrobić to podnieść się
Nie musisz nic w sobie zmieniać
ani dopasowywać się do kogoś
Nie musisz się tak starać
Zrób zakupy w centrum handlowym
Wykorzystaj swoją kartę kredytową na maksa
Nie musisz wybierać
Kupuj wszystko
żeby Cię lubili, czy Cię lubią?
Zaczekaj chwilę
Dlaczego martwisz się tym, co inni o Tobie pomyślą?
Kiedy jesteś całkiem sama
Czy wtedy lubisz siebie?
Nie musisz się starać tak mocno
Nie musisz porzucać tego, kim jesteś
Jedyne co musisz zrobić to podnieść się
Nie musisz nic w sobie zmieniać
ani dopasowywać się do kogoś
Nie musisz się tak starać
Nie musisz się starać tak mocno
Nie musisz porzucać tego, kim jesteś
Jedyne co musisz zrobić to podnieść się
Nie musisz nic w sobie zmieniać
ani dopasowywać się do kogoś
Nie musisz się tak starać
Zmyj makijaż
Rozpuść włosy
Złap oddech
I spójrz na siebie w lustrze
Teraz: lubisz siebie?
Bo ja Cię lubię"
Piękne prawda?
czwartek, 17 lipca 2014
pomysł
Pojechałam dziś do znajomej z sąsiedniej wsi.
I usłyszałam taką fajną propozycję, że aż mi dech zaparło.
Może się uda i dodatkowo oprócz pracy w warsztacie, której szczerze nienawidzę, zacznę robić to co lubię.
Nie chcę zapeszać, na razie w głowie mętlik i zero planów.
A może i są, tylko trudno to ubrać w słowa.
Ale pomysł jest i wsparcie.
a tu piosenka która akurat przyszła mi na myśl:P
I usłyszałam taką fajną propozycję, że aż mi dech zaparło.
Może się uda i dodatkowo oprócz pracy w warsztacie, której szczerze nienawidzę, zacznę robić to co lubię.
Nie chcę zapeszać, na razie w głowie mętlik i zero planów.
A może i są, tylko trudno to ubrać w słowa.
Ale pomysł jest i wsparcie.
a tu piosenka która akurat przyszła mi na myśl:P
czwartek, 10 lipca 2014
telefony i szukanie mężczyzny.
Dziś dzień na łączach Polska - Holandia.
Jakby się wszyscy zgadali, koleżanki dzwoniły, jedna po drugiej.
Kolega też...
Oprócz tego zarejestrowałam się na portalu randkowym.
Jestem starej daty.
Seks na pierwszej randce możliwy, ale musiało to by być rażenie piorunem.
A niestety panowie z portalu reprezentują sobą.... no nic nie reprezentują.
Chociaż wierzę że perła wśród świń może się znaleźć:)
Jakby się wszyscy zgadali, koleżanki dzwoniły, jedna po drugiej.
Kolega też...
Oprócz tego zarejestrowałam się na portalu randkowym.
Jestem starej daty.
Seks na pierwszej randce możliwy, ale musiało to by być rażenie piorunem.
A niestety panowie z portalu reprezentują sobą.... no nic nie reprezentują.
Chociaż wierzę że perła wśród świń może się znaleźć:)
sobota, 5 lipca 2014
seks i inne takie
W Holandii , pod sam koniec pobytu ( dlaczego tak późno!!!) sie rozochochochochociłam troszkę...
No i teraz mi brakuje.
Ale jak tu poznać kogoś miłego, sympatycznego i chętnego na związek, z prawie czterdziestoletnią grubą babą z dwójką dzieci i stertą problemów?
Do miasta nie jeżdżę, bo mnie nie stać.
Na dyskoteki nie chodzę, bo nie lubię ( chyba że jest to bar w Holandii), a poza tym tam raczej młodzież młodsza ode mnie.
Portal internetowy? Przerabiałam, niestety trafiali się tylko zboczeńcy.
Ogłoszenie na słupie czy napis na szybie samochodu?
Jestem w kropce.
hm.
No i teraz mi brakuje.
Ale jak tu poznać kogoś miłego, sympatycznego i chętnego na związek, z prawie czterdziestoletnią grubą babą z dwójką dzieci i stertą problemów?
Do miasta nie jeżdżę, bo mnie nie stać.
Na dyskoteki nie chodzę, bo nie lubię ( chyba że jest to bar w Holandii), a poza tym tam raczej młodzież młodsza ode mnie.
Portal internetowy? Przerabiałam, niestety trafiali się tylko zboczeńcy.
Ogłoszenie na słupie czy napis na szybie samochodu?
Jestem w kropce.
hm.
czwartek, 26 czerwca 2014
Pożegnanie
Pożegnałam sie dziś z moim ulubionym kolegą.
Wariat i romantyk jakich mało.
Tym razem nie było krów na łące, ani romantycznego zachodu słońca.
Ale był spacer po parku, długie rozmowy i dużo śmiechu.
I całowanie.
Czasami życie jest piękne.
A jutro żegnam koleżanki, pakuję się i wio do domu.
Po pracy oczywiście, na szczęście tylko do 15.
Wariat i romantyk jakich mało.
Tym razem nie było krów na łące, ani romantycznego zachodu słońca.
Ale był spacer po parku, długie rozmowy i dużo śmiechu.
I całowanie.
Czasami życie jest piękne.
A jutro żegnam koleżanki, pakuję się i wio do domu.
Po pracy oczywiście, na szczęście tylko do 15.
wtorek, 24 czerwca 2014
Jedną nogą w domu
Nowe doświadczenia,
Nowi znajomi,
Ciężka praca,
Dużo łez ale też i śmiechu.
Kilka kilo mniej.
Odrobina więcej samoakceptacji.
Disco polo.
Szalone noce.
Romantyczne chwile.
Traumatyczne wydarzenia.
Odciski.
Kłótnie.
Fascynacje.
Zauroczenia.
Te chwile kiedy sie mówi,: znowu nie mam sie w co ubrać,!
Czasami dwudziestolatka.
Eh.
Po prostu życie,:)))
Czas do domu.
Nowi znajomi,
Ciężka praca,
Dużo łez ale też i śmiechu.
Kilka kilo mniej.
Odrobina więcej samoakceptacji.
Disco polo.
Szalone noce.
Romantyczne chwile.
Traumatyczne wydarzenia.
Odciski.
Kłótnie.
Fascynacje.
Zauroczenia.
Te chwile kiedy sie mówi,: znowu nie mam sie w co ubrać,!
Czasami dwudziestolatka.
Eh.
Po prostu życie,:)))
Czas do domu.
piątek, 30 maja 2014
Mundra.
Czytam książkę , jestem zachwycona. opis książki ze strony wydawnictwa Czarne.
Nie mogę przestać czytać.
"Mundra to zapis dziesięciu rozmów z położnymi. Najstarsza ma ponad dziewięćdziesiąt lat i pierwsze porody przyjmowała podczas II wojny światowej, najmłodsza – dwadzieścia sześć i pracowała w szpitalu w Tanzanii. Należą do różnych środowisk, mają odmienne doświadczenia i światopogląd. Opowiadają o cudzie narodzin, o ogromnej sile, którą natura obdarzyła każdą matkę, ale także o ciemnej stronie swojego zawodu – poronieniach, aborcjach, powikłaniach okołoporodowych, przemocy wobec rodzących. Poruszają wiele aktualnych i kontrowersyjnych tematów – problem medykalizacji porodu, odejścia od natury, cesarskiego cięcia na życzenie czy zapłodnienia in vitro.
To książka o mundrości natury i kulturowej sile kobiety."
niedziela, 13 kwietnia 2014
Narozrabiałam
Oddałam fajnego kolege koleżance w podarunku.
A rano z tej rozpaczy pojechałam z innym kolegą do niego do domku na piwo.
Grzecznie było, ale podbudowałam swoje poczucie kobiecości.:)))
A rano z tej rozpaczy pojechałam z innym kolegą do niego do domku na piwo.
Grzecznie było, ale podbudowałam swoje poczucie kobiecości.:)))
piątek, 21 marca 2014
Koncert i zabawna sytuacja:)
Poszłam na koncert TSA.
Koncert sympatyczny, spotkałam się z dawno nie widzianymi znajomymi.
Wyjątkowo, jedyne napoje jakie spożywałam to woda mineralna.
Przyjechałam samochodem, zabrałam Męża mojej drugiej Żony, jutro jade na konferencje, nie chciałam ryzykować.
Spotkaliśmy przed koncertem znajomą, pyta się co u mnie, jak żyję i nagle mówi:
- A wam jak, układa się?
Z rozpędu odpowiedziałam :
- tak, tak, wszystko ok.
Ale stoję i myślę, jakim do cholipy Nam ???
Mówię:
- hm, ale to pytasz o mnie i o Męża mojej Żony?
Ona na to:
- no tak, przecież jesteście razem:))))
Długo musiałam jej tłumaczyć że On ma Żonę, a my jesteśmy przyjaciółmi.
Chyba do teraz nie wierzy, że nie mamy romansu i Moja Żona daje nam błogosławieństwo na nasze wspólne wyjścia.
Taka Żona to prawdziwy skarb:)))
Skomplikowane to wszystko prawda?
A na koncercie byłam oprócz Męża mojej Żony , jeszcze z moim Pseudo- narzeczonym:P
Koncert sympatyczny, spotkałam się z dawno nie widzianymi znajomymi.
Wyjątkowo, jedyne napoje jakie spożywałam to woda mineralna.
Przyjechałam samochodem, zabrałam Męża mojej drugiej Żony, jutro jade na konferencje, nie chciałam ryzykować.
Spotkaliśmy przed koncertem znajomą, pyta się co u mnie, jak żyję i nagle mówi:
- A wam jak, układa się?
Z rozpędu odpowiedziałam :
- tak, tak, wszystko ok.
Ale stoję i myślę, jakim do cholipy Nam ???
Mówię:
- hm, ale to pytasz o mnie i o Męża mojej Żony?
Ona na to:
- no tak, przecież jesteście razem:))))
Długo musiałam jej tłumaczyć że On ma Żonę, a my jesteśmy przyjaciółmi.
Chyba do teraz nie wierzy, że nie mamy romansu i Moja Żona daje nam błogosławieństwo na nasze wspólne wyjścia.
Taka Żona to prawdziwy skarb:)))
Skomplikowane to wszystko prawda?
A na koncercie byłam oprócz Męża mojej Żony , jeszcze z moim Pseudo- narzeczonym:P
wtorek, 18 marca 2014
środa, 5 lutego 2014
Synuś - mówią że to pasierb
Dziś odwiedził nas, mój prawie "synuś".
Syn mojego ex- męża.
Świetny chłopak, już dwudziestoletni.
Wyrósł na mądrego, interesującego człowieka.
(Z identyczną wadą wymowy i podobną wadą zgryzu jak mój Olaf :D)
Istnieje duże prawdopodobieństwo że ,młodszy brat pójdzie za starszym bratem :)
Nie widziałam go prawie dwa lata, spotkanie z nim, to był balsam dla mojej duszy.
Moje serce się cieszy:))))
Syn mojego ex- męża.
Świetny chłopak, już dwudziestoletni.
Wyrósł na mądrego, interesującego człowieka.
(Z identyczną wadą wymowy i podobną wadą zgryzu jak mój Olaf :D)
Istnieje duże prawdopodobieństwo że ,młodszy brat pójdzie za starszym bratem :)
Nie widziałam go prawie dwa lata, spotkanie z nim, to był balsam dla mojej duszy.
Moje serce się cieszy:))))
Subskrybuj:
Posty (Atom)

.jpg)
.jpg)
.jpg)
.jpg)
.jpg)
.jpg)
