"Żyjemy a dopóki żyjemy wszystko jest możliwe".- Roz
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą kłopoty. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą kłopoty. Pokaż wszystkie posty

poniedziałek, 18 lipca 2016

ogólnie marudzę

No niby wszystko ok, ale obiecana praca niestety jest podejrzanie odkładana na później - czyli mam czekać, ale nikt nie wie jak długo.
W innym szpitalu owszem jest praca ale na stanowisku które mi nie odpowiada - z uwagą że jak już się zdecyduje, to zmiana oddziału w późniejszym czasie nie wchodzi w grę.
Tak że chwilowo jestem w d. czarnej d.
Do tego wbił mi się kleszcz, dwa tygodnie temu, od kilku dni czuję mocne bóle mięśni i stawów do tego ból głowy i ogólne rozbicie.
Lekarz zapisał antybiotyk po którym mam uczucie że czuję się zdecydowanie gorzej.
Ojcu wczoraj wyjęłam kleszcza i niestety otwór gębowy został pod skórą - zrobiłam mini operację za pomocą igły i lupy.
Żeby było bardziej wesoło, wczoraj zrobiłam interes życia na starej kserokopiarce. Facet przyjechał ze znajomym który był tak pijany że rozwalił mi ciałem całe drzwi. Doszczętnie. Pękły w pół.
Na szczęście, drzwi  nie były od domu, tylko od pomieszczenia gospodarczego.
Teraz rowery trzymam obok swojego łóżka...
eh. no


czwartek, 22 października 2015

ufff

Czasami są takie dni że wszystko mnie przerasta.
Dziś może nie wszystko - ale dziecko to mi podniosło ciśnienie do granic wytrzymałości.
No i jeszcze drukarka która przestała działać a muszę szybko wydrukować pismo, no ale będzie musiało poczekać.
No i spóźnia mi się miesiączka - w ciąży nie jestem ale moje cykle zaczynają przekraczać 38 dni co mi się nie zdarzało - początki klimakterium...?


Tak się zastanawiam czy ja byłam taka upierdliwa jak wkraczałam w okres dojrzewania czy nie?
Moja córka robi się STRASZNA!!!!
Zaczynam się obawiać czy ja to zniosę.


A i jeszcze jestem przeziębiona i bolą mnie zatoki.
Idę spać.
Dobranoc.

środa, 26 sierpnia 2015

no dobra

Z tym rzucaniem Internetu to kiepska sprawa.
więc nie rzucę, chwilowo.
Po za tym zła passa nie mija, ale staram się jak mogę.
Okazuje się że po serii większych nieszczęść również te mniejsze potrafią zdołować.
Dziś udało mi się pokłócić z mamą.
Rozładować akumulator właśnie wtedy gdy zabrakło prądu na wsi- niestety moje auto nie ląduje się przez kable, nie wiadomo dlaczego byle samochód do tego nie wystarczy.  Sąsiad z dostawczakiem postanowił wrócić o 21. Ale się w końcu udało.
Co jeszcze? Znalazłam pismo które powinnam dostać pięć dni temu.
I to tyle z marudzenia. Od jutra będzie już tylko lepiej.
Musi.
Będzie.
Jest cudownie!

sobota, 22 sierpnia 2015

czarna seria

Wczoraj wmawiałam sobie że pozytywne nastawienie jest w stanie spowodować że kłopoty jakoś się rozejdą po kościach.
Poparzony tata się goi, Mamie rozwalona głowa też, rower odstawiłam do komórki po tym jak przerzutki wkręciły mi się w koło a ja efektownie przeleciałam przez kierownicę.
Dzis rano dziecko wylądowało w szpitalu a ja w tym czasie byłam 40 km od domu na zakrapianym koncercie.
Za dwa tygodnie mam sprawę w sądzie przed którą odczuwam irracjonalny strach. Albo mnie opuści ta czarna seria albo po prostu muszę przestać się przejmować co nie?
ps. Po za tym jest ok

środa, 5 sierpnia 2015

prawo serii

No więc Olek ma anginę.
Rozwaliłam telefon- pękł wyświetlacz, raptem trzy miesiące po naprawie.
Jeden  krótki list z pewnej instytucji nie daje mi spać od tygodnia - bardzo duży moim zdaniem problem mam.
A po za tym?
Mój Tato smołując dach altany, źle ustawił ( lub coś innego się do tego przyczyniło) drabinę i spadając z niej chwycił się wiadra z gorącą smołą.
Oczywiście, jak to facet, twierdzi że poparzenia same się zagoją.
Ja cała w nerwach, a on spokojnie komedię w telewizji ogląda.
Nie ogarniam tej kuwety...




wtorek, 28 lipca 2015

przymusowy urlop

Zostałam wysłana na przymusowy urlop od jutra do piątku.
Trochę jestem zła bo wiąże się to z mniejszym wynagrodzeniem i po za tym łubie swoją pracę.
No ale stwierdziłam że trzeba szukać pozytywów i przestałam tak się tym przejmować.
Spędzę więcej czasu z moim dzieckiem, może w końcu pozbieram pranie z fotela?
A może pojadę z Olkiem na długą wycieczkę rowerowa?
Jutro tylko muszę zrobić porządek z autem, niestety pękła mi felga i od piątku walczy z nią wulkanizator.


poniedziałek, 18 maja 2015

Kiedyś musi być ten pierwszy raz.

Pierwszy raz w życiu rzuciłam pracę.
DZIS.
Nie tak wiecie, no poproszę o rozwiązanie umowy tylko tak - jestem, wyszłam i nie wracam.
Ale :
primo - umowy nie mam już od miesiąca
sekundo - wynagrodzenie nie odpowiada moim kwalifikacjom. ( znowu też tak wielkich kwalifikacji nie posiadam)
trzecio: czuję się lżej, w portfelu też będzie lżej.

Nie żebym się nie martwiła.
Szczerze mówiąc:
JESTEM SKICHANA!
Ale wiem że to też było po coś.
Bo nic nie dzieje się bez przyczyny.

piątek, 20 lutego 2015

Kryzys wieku

Walczą pokolenia.
Ja kontra dorastająca Panienka.
Niestety ostatnio nerwy mnie opuszczają przy tych dyskusjach.
Ogólnie wolę powiedzieć: Wyjdź zanim dostanę WŚCIEKLIZNY!!!!
Bo boję się że :
uduszę,
ubiję,
wydziedziczę,
wyrzucę na bruk,
oddam ojcu na wychowanie, niech on się męczy,
dam dożywotni ( czytaj do 25 roku życia) zakaz oglądania głupich filmów, słuchania muzyki, malowania paznokci i robienia ROZPIERDZIU u mnie w pokoju...

Ale z drugiej strony rozumiem, te problemy egzystencjalne które będą towarzyszyć jej przez następne pierdylion lat.


piątek, 16 stycznia 2015

piosenka nieadekwatna do mojego dzisiejszego nastroju

Ale podoba mi się bardzo.
Z ciekawostek - od tygodnia nie palę.
Niestety wspomagana farmakologicznie , ale dobre i to.
Chociaż jak dowiedziałam się, że US wytoczył wobec mnie ciężkie działa w postaci sprawy karnej, no musiałam zapalić.
Chociaż po zapaleniu stwierdzam,że wcale nie zmienił się mój stan zdenerwowania.
Drodzy moi myślcie o mnie intensywnie, cobyście nie musieli wysyłać mi paczek przez trzy lata....
Terminu sprawy jeszcze nie mam.
Ale tym czasem weekend!
Dla niektórych, bo ja jutro do pracy!


środa, 3 grudnia 2014

nerwówka

Nadmiar nerwów i nerwów za skutkował wzrostem ciśnienia i potwornym bólem głowy.
Jutro będzie lepiej.
Jak zwykłe dobry dzień przeplata mi się z tym gorszym.

Ale miłe akcenty dziś również były :
- napisałam w końcu treść do wywiadu w gazecie,
- przyszły na chwilę Żony ,
- dostałam cudowne prezenty urodzinowe od Fariatek i Żon:)
- moja Mama zrobiła pyszny obiad - pyry z gzikiem,
- Olaf napisał dyktando - na 15 słów zrobił tylko 17 błędów : PPPP
- Ewelina umyła włosy po półgodzinnym namawianiu
- pokłóciłam się ale również pogodziłam,
- jeszcze dwa dni i weekend,
- jeszcze dwa dni i weekend
- i co nas nie zabije to wzmocni

A jutro?
Jutro będzie cudownie.
Bo jak inaczej może być?








czwartek, 20 listopada 2014

wywiadówka nr 2

!!!!!!!!!!!!!!
a!!!!!!!!!!
czarna rozpacz!!!!!!!!!!!!!!!!
Nie wiem w kogo się to dziecko wdało, ale raczej nie we mnie!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!

poniedziałek, 17 listopada 2014

bo najważniejsi są ludzie

Weekend był cudowny.
Dziś w pracy.. ciężko:)
sto myśli na minutę, jak tu żyć...
A wieczorem dzieci mi podniosły ciśnienie. Bardzo mocno...
No i poszłam w siną dal.
Dołączyła do mnie moja Pierwsza Żona.
Trudne rozmowy ale i dużo radości.
Piwo na stacji PKP , jak dwadzieścia lat temu.
ale skoro było to nam potrzebne( bardziej chyba jej) takie oderwanie od domu, dzieci, męża i sprzątania.
To jestem bardzo szczęśliwa,że Ona jest szczęśliwa.
Dla mojej Żony wszystko zrobię,  32 lata przyjaźni to jest coś!

wtorek, 16 września 2014

kolizja

A tak sobie jechałam aż tu nagle z podporządkowanej wjechała kobietka prosto w moje auto.
Moje auto do kasacji.
Ja w kołnierz na tydzień.
Ból kręgosłupa i szyi w skali od 1- 10?
Było by pewnie z siedem, ale nie walczę z nurtem tylko z nim płynę.
Polecam, zawodowo- w szczególności podczas porodu.
Skupiam się na oddechu, na krokach, na ciele i boli mniej.
Płynę z prądem, a nie pod prąd, tak łatwiej.

czwartek, 4 września 2014

co sie może jeszcze wydarzyć

Poranek - awantura w pracy - o co? o pieniądze
Po pracy - wycieczka rowerowa i spotkanie znajomego- nie widzianego chyba z dziesięć lat- obecnie rehabilituje się po przebytym zawale w sanatorium.
Wieczór- odkrycie - jestem pozbawiona ciepłej wody i ogrzewania- piec C.O odmówił współpracy - wg hydraulika, reanimacja będzie bezskuteczna.
Cudowny dzień.
Niebo bez chmur, nietoperze latają, kot miauczy,pies szczeka, Żona przyszła pocieszyć,
Dzieci śpią.
Muzyka gra.
Żyć, nie umierać....



piątek, 22 sierpnia 2014

czasami

Przychodzi taki dzień kiedy mam ochotę uciec.
Od dzieci, ludzi, życia, problemów itd.
Czasami wtedy wyżywam się na każdej osobie która się nawinie.
Dziś nawinęły się moje dzieci.
Niedobra dziewczynka ze mnie.

czwartek, 14 sierpnia 2014

i miało być tak pięknie

Pojechałam po południu do hurtowni.
I wracając do pracy zepsuło mi się moje stare - do tej pory wierne auto.
A jutro mieliśmy jechać na Zlot Garbusów i innych VW.
Trudno, pojedziemy autobusem na Festiwal Dobrego Smaku.

I też będzie fajnie.

czwartek, 7 sierpnia 2014

czwartek koszmarek

W pracy porażka.
Przyszły nie te części co miały, mój szef szalał, mimo że to nie moja wina.
W urzędzie - jak nie zapłacę XX plnów do końca miesiąca będzie mi grozić sprawa karno- skarbowa.
W domu - coś mi zjada prąd.  Rachunek jest dwukrotnie wyższy niż poprzedni.
Chyba namierzyłam winowajcę, ale co muszę zapłacić, to tyle mniej w kieszeni.. sporo mniej.
Ogólnie kicha.
Ale byłam u koleżanki z którą będziemy prowadzić zajęcia dla przyszłych mam.
Nadal pomysł się rodzi ale chęci są.

Wczoraj oglądałam. Najbardziej obsceniczny, na skraju porno, odważny i perwersyjny film jaki obejrzałam przez ostatnie pięć lat. Podobał mi się.



wtorek, 15 lipca 2014

Dzień dobry i dzień zły

W pracy : tak sobie... szału nie ma.
w życiu tak sobie.....szału nie ma.
Spotkanie z  Miśką : krótkie i niestety nie udało się załatwić tego co obie chciałyśmy ...
Do tego urwałam się wcześniej z pracy chcąc skończyć tematy zadane w domu , bo w pracy byłam bez dostępu do internetu, a w domu niespodzianka : router siadł.
Naprawiłam.
Na jak długo , nie wiem.


Ale zadzwonił mój Kolega z Holandii.
Z pytaniem kiedy będę, bo on strasznie tęskni.
Nic z tego nie będzie, ale miło usłyszeć z męskich, młodych i seksownych ust, że ktoś za mną tęskni.
Nawet jak się do końca w to nie wierzy:)
I jak z tym żyć???




niedziela, 29 czerwca 2014

o przygoda

zamówiłam auto już dwa tygodnie temu.
zaznaczając że koniecznie ma być to kombi.
Bagaży miałam sporo i jeszcze kwiatek dla mamy.
pan potwierdził, więc spokojnie czekałam.
przyjechało auto, osobowe, z tycim bagażnikiem.
napakowane bagażami współtowarzyszy do granic możliwości.
zabrakło mi słów.
zamknęłam kolesiowi drzwi przed nosem po słowach że przecież mogę bagaże trzymać na kolanach.
przez 1000 km dwie duże torby, dwie siaty z biedronki, róże i storczyka.
wyobrażacie sobie?

o godzinie 20 załatwiła mi koleżanka inny transport.  Jej znajomego niby, który okazał się nieznajomym. ale to za długa historia.
zadzwonił ten znajomy nieznajomy , mówiąc że w nocy mam jechać z nim do jego mieszkania, tam się prześpimy i o 4 rano ruszymy do kraju.
ciekawe co nie?
pojechałam z nim, żyję.
droga ciekawa, kolega również, szkoda że tak dużo młodszy.
zgrzyt pod Poznaniem, kiedy chciał wysadzić mnie na stacji na autostradzie- jechał z przyczepką i nie mógł do mnie dojechać, bo nie miał wykupionego viatoila.
tak zaczęłam na niego wrzeszczeć, że w końcu go kupił i dalej już bez przygód.
jestem w domu i nie wiem
kiedy odeśpię.

wtorek, 24 czerwca 2014

Jedną nogą w domu

Nowe doświadczenia,
Nowi znajomi,
Ciężka praca,
Dużo łez ale też i śmiechu.
Kilka kilo mniej.
Odrobina więcej samoakceptacji.
Disco polo.
Szalone noce.
Romantyczne chwile.
Traumatyczne wydarzenia.
Odciski.
Kłótnie.
Fascynacje.
Zauroczenia.
Te chwile kiedy sie mówi,: znowu nie mam sie w co ubrać,!
Czasami dwudziestolatka.
Eh.
Po prostu życie,:)))
Czas do domu.