"Żyjemy a dopóki żyjemy wszystko jest możliwe".- Roz
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą wspominki. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą wspominki. Pokaż wszystkie posty

niedziela, 5 marca 2017

Szaleństwo było


Któtka relacja w tv :P
http://www.wtk.pl/video-id-31208-mistrzostwa_w_zimowym_plywaniu

Zajęłam 7 ( lub ósme bo brak siódmego na podsumowaniu) miejsce w klasyfikacji kobiet na 25 m.
Mój wielki sukces.











Zdjęcia autorstwa naszej Cudownej Klubowej Pani Fotograf ( po za ostatnim)
Jak ktoś chce obejrzeć więcej to zapraszam na FB : Wielkopolski Klub Pływania Zimowego Minus
oraz na stronie drugiego fotografa z Mistrzostw Grzegorz Krykwiński Fotografia

piątek, 18 listopada 2016

port

Pracuję już ponad dwa tygodnie na oddziale.
Praca ciężka, kilometry w nogach.
Wracam do domu zmęczona jak bym ( pewnie, bo nie wiem ) przebiegła z 10 km.
a może i nawet pół maraton.
Ze cztery razy do rentgena, z dwa na Dopplera, z trzy zanieść krew do laboratorium i jeszcze receptę do apteki a może przy okazji jeszcze coś tam.
Tu kroplówka, tam zastrzyk, wenflon, badania, zmiana pościeli, pogadanka.
Jest bardzo dobrze.
Nawet nieśmiało powiem że bardzo dobrze tu się odnajduję.
I oby tak dalej!


tak zmieniając temat, dla wszystkich walczących!

piątek, 28 października 2016

kto we Mnie uwierzy

Taki jest pomysł na Maj 2017.
Będzie się działo!!!!!
6 km biegu z przeszkodami.
I niesamowita ekipa, więc zabawa super!
Czas chyba zacząć trenować :P




niedziela, 2 października 2016

niespodzianka

Ten moment kiedy wybierasz się na imprezę( 40 stka kogoś kogo znałam wcześniej pięć minut), na której wydaje Ci się że usłyszałaś że  strój niezobowiązujący.
Nie znasz prawie nikogo wiec nie możesz skonfrontować.
Więc ubierasz się w tunikę i jeansy.
Wbijasz zadowolona z siebie
a tam wszystkie dziewczyny jak z żurnala oh i ah i suknie balowe i makijaż i szpilki.
No cóż.
Takie wejście to może zrobić tylko Fuczak :P
Najważniejsze że :
To był bardzo udany weekend.
Cudowny, pełen zabawy, uśmiechu, życzliwości, miłości, dobrego jedzenia, muzyki, luzu,kabaretów, kota, spokoju i szaleństwa.
Uwielbiam takie weekendy!
A solenizant niech żyje w szczęściu miłości i radości !


i zupełnie bez związku:


sobota, 24 września 2016

endorfiny

Dzisiejsze bieganie ukończyłam.
Nie byłam ostatnia, po mnie był jeszcze dwulatek z ojcem :)
Ale samopoczucie od razu lepsze, warto było.
Po biegu obowiązkowa wyprawa na " mój" staw kąpielowy- powoli zaczyna temperaturą woda przypominać Bałtyk:)
Później pojechaliśmy na rolki, ja truchtałam a dzieci jeździły.
A wieczorem spotkanie z Żoną i Drugą Żoną.
Było bardzo sympatycznie :)


























niedziela, 7 sierpnia 2016

O cudownych okolicznościach przyrody

Miało być o korzyściach karmienia piersią, ale obecnie wszyscy i wszędzie o tym że karmienie wzbudza emocje.
więc poczekam kiedy wszystko wróci do względnej normy.
A tymczasem kilka migawek ze Zlotu VW na który pojechałam dość spontanicznie.
Dzieci zostały z moimi rodzicami, ponieważ niespodziewanie dopadło ich pylenie jakiejś zarazy.
Ale wszystko było pod względną kontrolą.
Było fajnie, rockowa dyskoteka, konkursy i zabawy, pogadanki, Zumba, śmichy chichy.
Tylko dziwnie jestem zmęczona po tym weekendzie :D









niedziela, 31 lipca 2016

Przypominało mi się!

Jakie to były cudne czasy kiedy tygodnie mijały na koncertach, miłości i ogólnym olaniu( olewaniu) systemu.
Akademiki, squaty, domy kultury :)
Wino w bramie, rock, glany, irokez, góry, zioło, energia, było pięknie:)














:)))))

środa, 22 czerwca 2016

Zlot VW w Przybrodzinie



W tym roku udało nam się też bawić na kolejnym już  XVI Jubileuszowym Zlocie VW Garbusa & CO w Przybrodzinie. Zlot odbył się w miniony weekend.
Pogoda dopisała.
Towarzystwo też.
Byle do Przybrodzina!



wtorek, 12 stycznia 2016

Yo a mi Partera


Miałam okazję wczoraj i dziś uczestniczyć w bardzo rozwojowym i twórczym spotkaniu.
Na zaproszenie  Stowarzyszenia Jeden Świat we współpracy ze Stowarzyszeniem Doula w
Polsce i Stowarzyszeniem Dobrze Urodzeni, przybyli do Polski : Laura Casillas, Walter Diaz -
opowiadacze, Maria Otiz Torres - położna i Oskar Serna - ginekolog.
Maria Otiz Torres – wykładowczyni w jedynej w Meksyku trzyletniej szkole dla
położnych w San Miguel del Allende prowadzonej przez organizację CASA. CASA to duża
organizacja, która wspiera kobiety i ich rodziny: prowadzą edukację seksualną i
antyprzemocową, żłobek, przedszkole oraz schronisko dla ofiar przemocy domowej.
Laura Casillas Lopez, Walter Diaz Ovalle oraz Oscar Serna Jaramillo ze
Stowarzyszenia Crear Arte y Consciencia. Jest to organizacja, która zajmuje się pracą z
dziećmi, młodzieżą i specjalistami na różnych płaszczyznach. Wykorzystują do tego techniki
opowiadania historii - młodzież edukują poprzez spektakle, specjalistów uczą, jak pracować
tymi technikami. Pracują również z nieletnimi matkami, jest to bardzo duży problem w
Meksyku. Oscar Serna Jaramillo jest również lekarzem ginekologiem położnikiem, który
aktywnie działa na rzecz poprawy opieki okołoporodowej.
W ramach spotkania odbyła się luźna rozmowa z Meksykanami , jak i również wymiana
doświadczeń położniczych i związanych z pracą douli.
Podczas tych warsztatów Maria pokazała jak pomaga w pracy położnej chusta rebozo, jakimi technikami można masować kobietę, przyśpieszyć poród czy zmienić ułożenie dziecka lub zmniejszyć uczucie bólu. Jako ciekawostka dowiedziałam się że położne w meksyku, również te tradycyjne stosują metody obracania płodu przez powłoki brzuszne, podobno z dobrym wynikiem i niskim ryzykiem powikłań- najczęściej dokonują tego pod kontrola usg i pod pewnymi warunkami. Coś praktycznie w naszym kraju nie do przyjęcia.
Co jeszcze różni Polskie położnictwo od meksykańskiego? To że położne w meksyku znajdują się po za systemem medycznym, nie pracują w szpitalach, nie są w większości finansowane przez rząd, a wykształconych położnych jest mało, w większości to kobiety które uczyły się wiedzy położnej tradycyjnie - z matki na córkę.
Część rozmowy poświęcona była zastosowaniu ziół w leczeniu i profilaktyce ciężarnych.
a po warsztatach z położną zaczęło się Opowiadanie historii.
Walter i Laura są niesamowici. Ich opowieści są tak pełne życia, humoru i wzruszeń że jest to niedoopowiedzenia.
To były udane dwa dni.


ps. część tekstu skopiowałam, tego inną czcionką z mejla informacyjnego:P
ps. Partera - po hiszpańsku położna,
ps. Po dwóch wieczorach zaczynam rozumieć hiszpański :D



niedziela, 13 września 2015

oooo jak mi dobrze...




Z fanpejdża Klubu Blue Note:
Artystyczny testament Miry Kubasińskiej i Piotra Nalepy w wykonaniu ich syna z towarzyszeniem zespołu nie-bo.

Koncert opiera się na najlepszych piosenkach Miry Kubasińskiej i Tadeusza Nalepy. To wyjątkowe wydarzenie, ponieważ Mira i Tadeusz występowali osobno (wyjątek stanowiły koncerty okolicznościowe). Teraz na jednym koncercie można wysłuchać obok siebie między innymi: „Modlitwy”, „Kiedy byłem małym chłopcem”, „Na drugim brzegu tęczy”, „Gdybyś kochał hej”, „Poszłabym za tobą”, a także nowych wersji „Do kogo idziesz” i „Chciałabym być słońcem”, które zostały nagrane i wydane na singlu rozpoczynającym właśnie swój radiowy byt.

Nad całością czuwa występujący w tym koncercie syn Miry i Tadeusza – Piotr Nalepa. Decyzja o powołaniu tego projektu zapadła po sukcesie artystycznym Breakout Festiwal i wrażeniu jakie na Piotrze zrobiła śpiewająca piosenki Miry wokalistka Jean. Koncert oglądało 4 tys. ludzi zgromadzonych w rzeszowskiej hali Podpromie. Występowali z nami także Ewa Bem, Kasia Kowalska, Maciek Maleńczuk Paweł Kukiz, Artur Gadowski.

Pierwszy koncert Piotr Nalepa Breakout Tour odbył na dziedzińcu zamku będącego siedzibą Przemyskiego Centrum Kultury 21.09.2007. Od tego czasu rozpoczęła się regularna działalność koncertowa. Nagrano materiał na specjalną płytę z nowymi wersjami piosenek Breakout, której zapowiedzią jest singiel z piosenkami „Do kogo idziesz” i „Chciałabym być słońcem”. Przez firmę Metal Mind zostanie wydany na DVD i CD zapis koncertu „Breakout Festiwal”.
Piotr Nalepa – gitara, Żaneta Lubera – śpiew, Robert Lubera – gitara, śpiew, Wojtek Famielec – bas, Daniel Kapustka – perkusja


Koncert rewelacja.
Zdecydowałam się na ostatnią chwilę i z zaskoczenia.
I cieszę się że poszłam!






sobota, 22 sierpnia 2015

czarna seria

Wczoraj wmawiałam sobie że pozytywne nastawienie jest w stanie spowodować że kłopoty jakoś się rozejdą po kościach.
Poparzony tata się goi, Mamie rozwalona głowa też, rower odstawiłam do komórki po tym jak przerzutki wkręciły mi się w koło a ja efektownie przeleciałam przez kierownicę.
Dzis rano dziecko wylądowało w szpitalu a ja w tym czasie byłam 40 km od domu na zakrapianym koncercie.
Za dwa tygodnie mam sprawę w sądzie przed którą odczuwam irracjonalny strach. Albo mnie opuści ta czarna seria albo po prostu muszę przestać się przejmować co nie?
ps. Po za tym jest ok

wtorek, 18 sierpnia 2015

jesień idzie

Dni ostatnio wyglądają tak samo, nie wiem dlaczego.
Czasami zdarzają się miłe i niespodziewane spotkania - wczoraj takie było - krótko ale miło było :)
Dzisiaj od rana choruję, nie wiem czy coś mi zaszkodziło czy to po-prostu skutki uboczne comiesięcznych dolegliwości.
Ale mimo złego samopoczucia wybrałam się z Żoną, jej mężem i dziećmi nad jezioro i spędziłyśmy cudowne popołudnie i wieczór.
Z drugą Żoną niestety nie spotykam się już tak często jak bym chciała, ale widać nie ma takiej potrzeby.
Szkoda, bo bardzo ją lubię, mimo że charaktery mamy inne, ale cóż na siłę nikogo się nie zmusi.
Na szczęście na brak fajnych, wesołych i życzliwych znajomych nie narzekam.
A w sobotę wybieram się do Pseudonarzeczonego na koncert :)
A co!




wtorek, 21 lipca 2015

cały dzień zalatwiania

Niby urlop a cały czas coś.
Ale załatwiłam prawie  wszystkie niezbędne dokumenty żeby próbować wrócić do zawodu.
Niestety termin komisji został odwołany wiec do lekarza po zdolność mogę iść dopiero w połowie sierpnia.
Najbliższy realny termin komisji wrzesień.


A po lataniu zasłużony odpoczynek.







niedziela, 21 czerwca 2015

Zlot i

Jadąc na zlot cały czas czułam dziwny zapach i słychać było nietypowe odgłosy.
wracając było jeszcze gorzej.
Cóż rozwaliłam zawieszenie.
Martwię się bo auto potrzebne mi do pracy a wręcz niezbędne.
Jutro po pracy diagnoza mechanika.
I wycena...
hm, moce potrzebne bo raczej kosztowna to będzie naprawa.

A zlot ?
Jak zawsze cudownie i śmiesznie :)



poniedziałek, 15 czerwca 2015

zagadka bez nagród

Kto zgadnie co będę prawdopodobnie robić w przyszły weekend?
Już się cieszę na samą myśl.
Podpowiem, jeżdżę tam prawie co roku o tej porze.

środa, 27 maja 2015

Wulkanizacja

Jadę sobie rano do pracy, samochód wydaje dziwne dźwięki, ale że mój samochód zawsze wydaje dziwne dźwięki no to głośniej radio i jadę dalej.
Obok na pasie pan pokazuje mi ręką dziwne znaki, też się nie zdziwiłam, bo nie mam jednego światła, a z drugiej strony czasami wykonuję dziwne manewry, to może zajechałam mu drogę?
No ale oprócz tego że słyszę i widzę to co widzę, to poczułam jeszcze dziwne trzepanie kierownicą i myślę sobie aha, czas zjechać na pobocze i sprawdzić bo chyba mi uciekło powietrze.
Pan machający, wysiadł na światłach z samochodu i mówi mi że mam mało powietrza w tylnym kole.
Podziękowałam, no ale musiałam zjechać z krzyżówki, więc myślę sobie te dwadzieścia metrów to już nie zrobi różnicy.
W sumie nie zrobiło...
Opona zeszła mi z felgi i rozwaliła się doszczętnie.
Myślę sobie, no założę zapasówkę i pojadę dalej.
Taaaa...Zapasówka okazała się podjazdówką, która na dodatek wyglądała jak  dobry szwajcarski ser.
Ale nie zrażona, mówię sobie- założę i dojadę do najbliższej wulkanizacji, to nic że bez kasy w portfelu, ale coś się wymyśli.
Niestety mój samochód nie został wyposażony w podstawowy przyrząd - lewarek....
I tym sposobem posiedziałam półtorej godziny w samochodzie, zanim uratował mnie kolega mechanik.
Do pracy nie dotarłam.


czwartek, 21 maja 2015

Jutro idę

Idę do nowej pracy.
Nie wiem co to będzie, ale zawsze fajnie zaczynać coś nowego.
A po holenderskiej przygodzie nic mi chyba nie straszne.

Po za tym.
Znowu odrzucili mnie w RCKiK z powodu podwyższonych leukocytów.
I szybko wyjaśniła się przyczyna -  prawdopodobne przyczyną jest ropień który zaczyna mi się budować w pachwinie:(
Boli jak diabli, chyba będę musiała zażyć jakiś antybiotyk:(

Kolejny raz zmieniłam nr telefonu.
Nie nadążam:)

sobota, 16 maja 2015

jakie to proste

Proste a jednocześnie trudne. Powiedzieć sobie, że się siebie kocha.
Być egoistką - dbać o swoje potrzeby.
Rozpieszczać siebie, komplementować, pozwalać innym na komplementy.
Powiedzieć sama sobie : jaka jestem piękna, mądra, cudowna.
Zamiast - znowu w życiu mi nie wyszło, jestem do niczego, cały świat jest przeciwko mnie.
Każdy niby to wie, ale jak by tak się na chwilę zatrzymać, to większość z nas myśli - znowu nie dałam rady... i tu można wpisać dla każdego coś innego, zamiast super mi to wyszło, jestem z siebie dumna.
Z czego ja jestem dumna?
Jestem dumna z tego, że zawsze się podnoszę.
Że dobrze gotuję.
Umiem wybrnąć z sytuacji trudnych,
Umiem walczyć o swoje,
Jestem egoistką
Jestem dumna, że jestem fajną kobietą,
Mam przeróżne zainteresowania,
Dbam o dzieci,
Mówię co myślę,
Jestem uczciwa,
Mam ładne dłonie i paznokcie,
Mam ładne włosy i śliczne oczy,
Mam cudowne dzieci i wnuka,
Umiem słuchać,
Lubię rozmawiać i powiedzieć nie.
Taka jestem
Teraz mam na piśmie, trudno będzie o tym zapomnieć:)
A jak zapomnę to mi przypomnicie:)


poniedziałek, 11 maja 2015

I już po

Komunia udała się nad wyraz.
Nie pomyliłam się, przeczytałam wszystko prawidłowo, wyglądałam super i tak tez się czułam.
Mój ex zachował się z klasą, jego żona nie wchodziła mi w oczy.

Teraz sama odpoczywam.

Dziecka pojechali nad morze.
Na jeden dzień ,z bratem, bratową i bratankiem  i ojcem nad morze.
Nie miałam sumienia zabronić, mimo że obowiązek szkolny.
Nie często przyjeżdża starszy brat ze swoją super rodziną.
Moje pierwsze spotkanie z " synową" i wnusiem - cudowni są:)
Dziś pojechaliśmy zwiedzać Poznań, bardzo przyjemny dzień.
Teraz zostają mi zdjęcia i wspomnienia i do zobaczenia może  za rok!