W pracy ciężko momentami i nie tylko momentami, ale taki zawód sobie wybrałam, wiec nie ma co narzekać tylko cieszyć się że jest praca w zawodzie.
Chociaż większości moich znajomych położna kojarzy się tylko z porodówką, ewentualnie oddziałem położniczym lub noworodkowym.
Może jeszcze niektórzy pomyślą o położnej środowiskowej.
Natomiast jak mówię że pracuje na onkologii ginekologicznej to większość mi mówi, fajnie że masz pracę, szkoda tylko że nie w swoim zawodzie.
Na naszym oddziale pracują i pielęgniarki i położne.
Wszystkie pacjentki które lecza się u nas na oddziale to są pacjentki z nowotworami złośliwymi lub łagodnymi narządów rodnych.
Tak że miejsce jak najbardziej dla położnej.
A że los mnie rzucił w takie miejsce to staram się wykonywać swoją pracę najlepiej jak umiem.
Myślę że większość jest zadowolona, wiadomo że nie wszyscy bo to by było dziwne, tym bardziej że potrafię być chimeryczna i charakterna.
I wredna czasami.
No cóż.
a po za tym?
Chodzę na siłownię, co bym mieć siły na te 12 godzin tupania po oddziale.
No i niestety pływanie zimowe nie chroni całkowicie przed chorobami bo i mnie dopadła grypa a teraz przeziębienie.
Filmów nie oglądam, książek nie czytam, na koncerty czasami chodzę.
o.
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą zdrowie. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą zdrowie. Pokaż wszystkie posty
czwartek, 9 marca 2017
niedziela, 27 listopada 2016
piątek, 28 października 2016
kto we Mnie uwierzy
Taki jest pomysł na Maj 2017.
Będzie się działo!!!!!
6 km biegu z przeszkodami.
I niesamowita ekipa, więc zabawa super!
Czas chyba zacząć trenować :P
Będzie się działo!!!!!
6 km biegu z przeszkodami.
I niesamowita ekipa, więc zabawa super!
Czas chyba zacząć trenować :P
sobota, 22 października 2016
ekstremalne wyzwania
piątek, 23 września 2016
Półtora miesiąca
Minęło półtora, ponad miesiąca w nowej pracy.
Nauka idzie mi bardzo wolno, nie wiem czy to kwestia wieku czy innych nieznanych mi czynników.
Najgorsze że od kilku tygodni boli mnie głowa.
Cały czas.
Od dwóch dni zaczęłam regularnie mierzyć ciśnienie i chyba znam przyczynę moich dolegliwości.
Przez ten cholerny ból głowy źle mi się myśli i funkcjonuje.
Łapię się na tym że zawieszam się i nie bardzo wiem co robić dalej.
Oby było lepiej.
A od poniedziałku dwa dyżury z moją " ulubienicą" .
Niestety nie będzie taryfy ulgowej.
ufff.
Ale teraz weekend, jutro idę biegać z dziećmi.
Życzcie mi powodzenia, całe 1,5 km :))))
Nauka idzie mi bardzo wolno, nie wiem czy to kwestia wieku czy innych nieznanych mi czynników.
Najgorsze że od kilku tygodni boli mnie głowa.
Cały czas.
Od dwóch dni zaczęłam regularnie mierzyć ciśnienie i chyba znam przyczynę moich dolegliwości.
Przez ten cholerny ból głowy źle mi się myśli i funkcjonuje.
Łapię się na tym że zawieszam się i nie bardzo wiem co robić dalej.
Oby było lepiej.
A od poniedziałku dwa dyżury z moją " ulubienicą" .
Niestety nie będzie taryfy ulgowej.
ufff.
Ale teraz weekend, jutro idę biegać z dziećmi.
Życzcie mi powodzenia, całe 1,5 km :))))
piątek, 9 września 2016
wiem że nic nie wiem
W pracy ciekawie ale ciężko.
Mój mózg nie przyjmuje już informacji w takim tempie jak 10 lat temu.
I nawet do tej pory niespecjalnie mi to przeszkadzało ale teraz chciałabym nauczyć się szybko i sprawnie nowych rzeczy.
Niestety dla mnie to są całkowicie nowe zadania.
Coś co moja o 20 lat młodsza koleżanka opanowała w tydzień, mi zajęło trzy tygodnie.
Całe szczescie że dziewczyny są naprawdę miłe i cierpliwe.
Nie wiem co mówią za moimi plecami, ale są chętne do tłumaczeń i roli nauczyciela.
Niestety, wśród tych aniołów trafiła się jedna osoba która ewidentnie mnie nie lubi.
Nie wydaje mi się żebym dała jej powód do tego by mnie nie lubiła.
To moim zdaniem taka bezinteresowna "życzliwość".
Chyba że kiedyś ktoś ją tak skrzywdził na początku jej kariery zawodowej że teraz nie potrafi być wyrozumiała tylko odgrywa się za swoje początkowe niepowodzenia.
Cóż, po przygodach w Holandii wiem już, że co mnie nie zabije to dam radę.
A jak nie dam to zawsze mogę poszukać innych okoliczności przyrody.
Kupiłam sobie dziś czerwoną pomadkę do ust.
Wymaluję barwy walki i ruszę od przyszłego tygodnia znowu do boju.
I postaram się " koleżankę" ignorować bo szkoda moich nerwów.
Najważniejsze że z każdym dniem do przodu!
Mój mózg nie przyjmuje już informacji w takim tempie jak 10 lat temu.
I nawet do tej pory niespecjalnie mi to przeszkadzało ale teraz chciałabym nauczyć się szybko i sprawnie nowych rzeczy.
Niestety dla mnie to są całkowicie nowe zadania.
Coś co moja o 20 lat młodsza koleżanka opanowała w tydzień, mi zajęło trzy tygodnie.
Całe szczescie że dziewczyny są naprawdę miłe i cierpliwe.
Nie wiem co mówią za moimi plecami, ale są chętne do tłumaczeń i roli nauczyciela.
Niestety, wśród tych aniołów trafiła się jedna osoba która ewidentnie mnie nie lubi.
Nie wydaje mi się żebym dała jej powód do tego by mnie nie lubiła.
To moim zdaniem taka bezinteresowna "życzliwość".
Chyba że kiedyś ktoś ją tak skrzywdził na początku jej kariery zawodowej że teraz nie potrafi być wyrozumiała tylko odgrywa się za swoje początkowe niepowodzenia.
Cóż, po przygodach w Holandii wiem już, że co mnie nie zabije to dam radę.
A jak nie dam to zawsze mogę poszukać innych okoliczności przyrody.
Kupiłam sobie dziś czerwoną pomadkę do ust.
Wymaluję barwy walki i ruszę od przyszłego tygodnia znowu do boju.
I postaram się " koleżankę" ignorować bo szkoda moich nerwów.
Najważniejsze że z każdym dniem do przodu!
wtorek, 16 sierpnia 2016
O karmieniu
Wiem że temat ostatnio poruszany w różnych portalach, fejsbukach i blogach.
No cóż, coś tam wiem ( nie wszystko bo nadal mam duże braki) więc się wypowiem.
Na początek:
Karmić można wszędzie. Naprawdę bardzo łatwo tak karmić żeby jak to mówią " nie wywalać" piersi na wierzch.
Nie trzeba zasłaniać się pieluchą no chyba że kobieta czuje się niekomfortowo.
Ale jak długo żyję i oglądam karmiące na ulicach to jeszcze mimo że niekiedy przyglądam się bezwstydnie to tej piersi tyle co na lekarstwo.

WHO zaleca karmienie WYŁĄCZNIE piersią DO 6 MIESIĄCA ŻYCIA DZIECKA z utrzymaniem karmienia piersią do pierwszego roku życia z wprowadzeniem innych produktów żywieniowych.
Po wprowadzaniu pokarmów uzupełniających Europejskie Towarzystwo Gastroenterologii, Hepatologii i Żywienia Dzieci ESPGHAN zaleca kontynuację karmienia piersią tak długo, jak długo jest to pożądane przez matkę i dziecko*
http://www.mz.gov.pl/zdrowie-i-profilaktyka/zdrowie-matki-i-dziecka/karmienie-piersia/
Co to znaczy karmienie tylko i wyłącznie piersią ?
W okresie do 6 miesięcy dziecka niedopajamy, nie podajemy glukozy, herbatek, mleka modyfikowanego, kaszek itp. ( chyba że zaleci lekarz, ale niech przedstawi rzetelne powody a nie argumentuje dopijania np " chudym mlekiem w piersi")
Jak często karmimy ?
Na początku 8-12 razy na dobę, zdarza się częściej, na pewno nie rzadziej niż co 4 godziny.
Z czasem karmień będzie mniej.
No i niestety w związku z tym częstym karmieniem tak naprawdę to karmienie na początku to jest karmienie non stop praktycznie przez 24 godziny.
Nie zawsze, owszem, są dzieci które najadają się i zasypiają ale np moje jadły praktycznie całą dobę.
Karmimy " Na żądanie" czyli wtedy gdy dziecko pokazuje że jest głodne i wtedy kiedy my czujemy "pełne piersi"
A co jemy karmiąc piersią?
Wszystko możemy.
Edit: za Hafija bo ja bym nie ujęła tego lepiej :
"Niezdrowych rzeczy powinni unikać WSZYSCY (czy karmią czy nie karmią) i WSZYSCY powinni spożywać je w umiarkowanych ilościach. Nie że "nie wolno bo umrą na miejscu". Nie umrą! Dziecko od wypitej przez mamę szklanki coli i zjedzonych przez nią w czasie oglądania filmu chipsów się nie przekręci. Mleko mamy po chipsie i Coli nie będzie bezwartościowe i trujące i nadal będzie nieporównywalnie lepsze od sztucznej mieszanki."
Zalecanie karmiącym jedzenia tylko ryżu, kurczaka i marchewki to jest znęcanie się i pierwszy krok do odstawienia dziecka od piersi.
Najlepsza jest zdrowa, zbilansowana dieta. Jedzenie nie jest przyczyną kolek, gdyż kolki wynikają z niedojrzałości układu trawiennego..
Konkretna dieta : bez białkowa czy z wykluczeniem pewnych produktów to dopiero wtedy gdy są wskazania do stosowania.
Na dziś tyle, zapraszam na część drugą zaś.
A zainteresowanym tematem polecam bloga http://www.hafija.pl/
No cóż, coś tam wiem ( nie wszystko bo nadal mam duże braki) więc się wypowiem.
Na początek:
Karmić można wszędzie. Naprawdę bardzo łatwo tak karmić żeby jak to mówią " nie wywalać" piersi na wierzch.
Nie trzeba zasłaniać się pieluchą no chyba że kobieta czuje się niekomfortowo.
Ale jak długo żyję i oglądam karmiące na ulicach to jeszcze mimo że niekiedy przyglądam się bezwstydnie to tej piersi tyle co na lekarstwo.

WHO zaleca karmienie WYŁĄCZNIE piersią DO 6 MIESIĄCA ŻYCIA DZIECKA z utrzymaniem karmienia piersią do pierwszego roku życia z wprowadzeniem innych produktów żywieniowych.
Po wprowadzaniu pokarmów uzupełniających Europejskie Towarzystwo Gastroenterologii, Hepatologii i Żywienia Dzieci ESPGHAN zaleca kontynuację karmienia piersią tak długo, jak długo jest to pożądane przez matkę i dziecko*
http://www.mz.gov.pl/zdrowie-i-profilaktyka/zdrowie-matki-i-dziecka/karmienie-piersia/
Co to znaczy karmienie tylko i wyłącznie piersią ?
W okresie do 6 miesięcy dziecka niedopajamy, nie podajemy glukozy, herbatek, mleka modyfikowanego, kaszek itp. ( chyba że zaleci lekarz, ale niech przedstawi rzetelne powody a nie argumentuje dopijania np " chudym mlekiem w piersi")
Jak często karmimy ?
Na początku 8-12 razy na dobę, zdarza się częściej, na pewno nie rzadziej niż co 4 godziny.
Z czasem karmień będzie mniej.
No i niestety w związku z tym częstym karmieniem tak naprawdę to karmienie na początku to jest karmienie non stop praktycznie przez 24 godziny.
Nie zawsze, owszem, są dzieci które najadają się i zasypiają ale np moje jadły praktycznie całą dobę.
Karmimy " Na żądanie" czyli wtedy gdy dziecko pokazuje że jest głodne i wtedy kiedy my czujemy "pełne piersi"
A co jemy karmiąc piersią?
Wszystko możemy.
Edit: za Hafija bo ja bym nie ujęła tego lepiej :
"Niezdrowych rzeczy powinni unikać WSZYSCY (czy karmią czy nie karmią) i WSZYSCY powinni spożywać je w umiarkowanych ilościach. Nie że "nie wolno bo umrą na miejscu". Nie umrą! Dziecko od wypitej przez mamę szklanki coli i zjedzonych przez nią w czasie oglądania filmu chipsów się nie przekręci. Mleko mamy po chipsie i Coli nie będzie bezwartościowe i trujące i nadal będzie nieporównywalnie lepsze od sztucznej mieszanki."
Zalecanie karmiącym jedzenia tylko ryżu, kurczaka i marchewki to jest znęcanie się i pierwszy krok do odstawienia dziecka od piersi.
Najlepsza jest zdrowa, zbilansowana dieta. Jedzenie nie jest przyczyną kolek, gdyż kolki wynikają z niedojrzałości układu trawiennego..
Konkretna dieta : bez białkowa czy z wykluczeniem pewnych produktów to dopiero wtedy gdy są wskazania do stosowania.
Na dziś tyle, zapraszam na część drugą zaś.
A zainteresowanym tematem polecam bloga http://www.hafija.pl/
niedziela, 12 czerwca 2016
Leczenie chrapania
Rada dla tych co muszą znosić chrapanie :
„Jeśli Twoja druga połówka chrapie przez sen, delikatnie
odwracasz jej głowę aż usłyszysz charakterystyczne trzaśniecie.”
To jedna z drastycznych metod na pozbycie się uciążliwego
problemu jakim jest chrapanie.
Można też gwizdać, szturchać, bić, cmokać i co tam komu
przyjdzie do głowy.
A na poważnie.
Chrapanie to dolegliwość która nie tylko uprzykrza życie
najbliższych chrapiącego. Może prowadzić do groźnych bezdechów sennych.
Bezdechy senne powodują niedotlenienie organizmu, sprzyjają rozwojowi chorób
krążenia, udarów, zawału serca, refluksa żołądkowego i są przyczyną
chronicznego zmęczenia. Jak wskazują
badania może przyczynić się również do rozwoju cukrzycy typu II. Ryzyko wzrasta
o 40%, a w przypadku chrapania każdej nocy nawet o 200% w stosunku do
niechrapiących!
Znam pary które z powodu chrapania zaczęły sypiać w osobnych
sypialniach. Nie wiem czy zrobiono badania na wpływ chrapania na rozwody, ale
na pewno obniża się libido w przypadku chronicznego niewyspania.
Na zlotach na które jeżdżę również chrapanie jest poważnym
problemem ,szczególnie że na polu namiotowym niesie się na sporą odległość:).
Przyczyn chrapania jest kilka, jednymi z nich są : krzywa
przegroda nosowa, nieprawidłowa budowa gardła, polipy i rozrost migdałków( u
dzieci). U osoby chrapiącej dochodzi do rozluźnienia podniebienia i języka, co
powoduje zwężenie dróg oddechowych. Utrudniony przepływ powietrza prowadzi do
wibracji tkanek gardła i charakterystycznego odgłosu. Chrapaniu sprzyja palenie
papierosów, nadużywanie alkoholu i otyłość. Pierwsze kroki jakie należy podjąć
w przypadku chrapania to zmiana trybu życia: należy unikać objadania się przed
snem, zrezygnować z alkoholu i papierosów!
Konieczna jest również wizyta u lekarza w celu dalszej
diagnostyki i leczenia.
Metod korygowania chrapania jest kilka: od nieinwazyjnych po
zabiegowe.
Te nieinwazyjne typu” aerozol lub plasterki niestety nie
usuną problemu, jedynie złagodzą jego niedogodności.
Inną metodą nieinwazyjną jest zastosowanie specjalnych
aparatów dentystycznych zakładanych na czas snu. Jednym z najbardziej znanych jest niemiecki
aparat TAP-T. Zadaniem aparatu TAP-T jest
utrzymanie żuchwy i języka w pozycji umożliwiającej utrzymanie otwartej
tchawicy podczas snu.
Metoda ta usuwa chrapanie w 75% przypadków, stosowana jest w
przypadku lekkiego i średniego nasilenia objawów obturacyjnego bezdechu sennego. (OBS)
Oprócz aparatów chrapanie można usunąć również między innymi
za pomocą naświetlań podniebienia laserem, metodą koblacji( czyli metodą która wykorzystuje plazmę o niskiej temperaturze). O tej metodzie możecie przeczytać na stronie https://www.tourmedica.pl/informacje/kontrolowana-ablacja-w-leczeniu-chrapania/ ,
radio-chirurgii, lub stosując implanty umieszczane w śluzówce.
Wszystkie te metody są wysoce skuteczne i leczą tą uciążliwą
dolegliwość.
Ciekawe że chrapie blisko połowa ludzkości, częściej chrapią
mężczyźni, chociaż kobiety wcale w tym chrapaniu nie zostają w tyle. Chrapie co
drugi mężczyzna i co trzecia kobieta. Kobiety zaczynają chrapać najczęściej po
menopauzie.
Chrapanie może osiągać głośność nawet 60 Decybeli, jest to hałas porównywalny do głośności
pracującej kosiarki do trawy.
Ja chrapię kiedy jestem zmęczona, ale wiąże się to na pewno
również z moją otyłością.
Ciekawa jestem czy Wy też chrapiecie?
Przypomniał mi się teraz taki stary sposób o którym słyszałam-
wszywa się w piżamę na plecach piłeczkę i podobno to zapobiega chrapaniu.
Spaniu chyba też:)
a jak ktoś sypia nago? To co? W co wtedy można wszyć tą piłeczkę?
Może znacie jakieś inne metody?
piątek, 27 listopada 2015
Nagość
Tytuł chwytliwy, dalej będzie jak zawsze.
Muszę się do czegoś przyznać.
Zaczęłam palić papierosy, jak skończyłam 17 lat.
Przestałam - w tym roku.
Pomogłam sobie trochę zażywając tabletki : Desmoxan.
Długo nie mogłam przestać popalać na imprezach. Bo palili znajomi, bo do alkoholu brakowało dymka, bo czegoś brak w dłoni było.Każda wymówka dobra była:)
No ale udało się, mam nadzieję że to będzie trwały efekt.
Udaje się już od kilku miesięcy, wiec wszystko jest na dobrej drodze.
Po za tym czekam za informacją od kiedy mogę iść na staż - prawdopodobnie uda się zmienić szpital na ten w którym chciałam mieć praktyki.
Ale chwilę to potrwa zanim uzyskamy zgodę oficjalna drogą.
Szefowej zapowiedziałam że pracuję do połowy grudnia bo tylko tak jeździmy z kateringiem.
A później albo wolne dwa tygodnie albo staż.
A po za tym zrobiłam sałatkę z buraków, śledzia solonego, cebuli czerwonej, ziemniaka i jabłka.
Dobra bardzo.
Muszę się do czegoś przyznać.
Zaczęłam palić papierosy, jak skończyłam 17 lat.
Przestałam - w tym roku.
Pomogłam sobie trochę zażywając tabletki : Desmoxan.
Długo nie mogłam przestać popalać na imprezach. Bo palili znajomi, bo do alkoholu brakowało dymka, bo czegoś brak w dłoni było.Każda wymówka dobra była:)
No ale udało się, mam nadzieję że to będzie trwały efekt.
Udaje się już od kilku miesięcy, wiec wszystko jest na dobrej drodze.
Po za tym czekam za informacją od kiedy mogę iść na staż - prawdopodobnie uda się zmienić szpital na ten w którym chciałam mieć praktyki.
Ale chwilę to potrwa zanim uzyskamy zgodę oficjalna drogą.
Szefowej zapowiedziałam że pracuję do połowy grudnia bo tylko tak jeździmy z kateringiem.
A później albo wolne dwa tygodnie albo staż.
A po za tym zrobiłam sałatkę z buraków, śledzia solonego, cebuli czerwonej, ziemniaka i jabłka.
Dobra bardzo.
piątek, 23 października 2015
Dno miednicy
Polecam wszystkim kobietom ćwiczenia dna miednicy.
Zapobiegają ( czasami przyczyna tkwi w rozciągnięciu więzadeł) wielu dolegliwościom: nietrzymaniu moczu, zaparciom, bólom pleców, mogą być przyczyną bolesnych miesiączek.
Byłam dziś na warsztatach z fizjoterapeutkami które omawiały jak prawidłowo je wykonywać.
Przy okazji wracając z tych zajęć zrobiłam sobie bardzo długi spacer.
Na tyle długi że zdążyła zasnąć mi córka zanim wróciłam.
I dobrze bo powtórki z wczoraj bym chyba nie zniosła.
A tak przynajmniej poukładałam sobie w głowie strategię na kolejny dzień.
Uzupełniam:
no nie jest to idealnie to co mówili na zajęciach ale nic lepszego nie znalazłam
Zapobiegają ( czasami przyczyna tkwi w rozciągnięciu więzadeł) wielu dolegliwościom: nietrzymaniu moczu, zaparciom, bólom pleców, mogą być przyczyną bolesnych miesiączek.
Byłam dziś na warsztatach z fizjoterapeutkami które omawiały jak prawidłowo je wykonywać.
Przy okazji wracając z tych zajęć zrobiłam sobie bardzo długi spacer.
Na tyle długi że zdążyła zasnąć mi córka zanim wróciłam.
I dobrze bo powtórki z wczoraj bym chyba nie zniosła.
A tak przynajmniej poukładałam sobie w głowie strategię na kolejny dzień.
Uzupełniam:
no nie jest to idealnie to co mówili na zajęciach ale nic lepszego nie znalazłam
środa, 7 października 2015
a w moim pokoju
Dziś dopiero tak przytomnie spojrzałam i u mnie w pokoju to trochę jak w chatce czarownicy lub wiedźmy...
Pękami zioła się suszą.
a w sobotę kolejna akcja pt " Cała Polska widzi zioła"
Być może uda mi się dołączyć do Poznańskiej ziołowej wycieczki :)
Pękami zioła się suszą.
a w sobotę kolejna akcja pt " Cała Polska widzi zioła"
Być może uda mi się dołączyć do Poznańskiej ziołowej wycieczki :)
sobota, 22 sierpnia 2015
czarna seria
Wczoraj wmawiałam sobie że pozytywne nastawienie jest w stanie spowodować że kłopoty jakoś się rozejdą po kościach.
Poparzony tata się goi, Mamie rozwalona głowa też, rower odstawiłam do komórki po tym jak przerzutki wkręciły mi się w koło a ja efektownie przeleciałam przez kierownicę.
Dzis rano dziecko wylądowało w szpitalu a ja w tym czasie byłam 40 km od domu na zakrapianym koncercie.
Za dwa tygodnie mam sprawę w sądzie przed którą odczuwam irracjonalny strach. Albo mnie opuści ta czarna seria albo po prostu muszę przestać się przejmować co nie?
ps. Po za tym jest ok
Poparzony tata się goi, Mamie rozwalona głowa też, rower odstawiłam do komórki po tym jak przerzutki wkręciły mi się w koło a ja efektownie przeleciałam przez kierownicę.
Dzis rano dziecko wylądowało w szpitalu a ja w tym czasie byłam 40 km od domu na zakrapianym koncercie.
Za dwa tygodnie mam sprawę w sądzie przed którą odczuwam irracjonalny strach. Albo mnie opuści ta czarna seria albo po prostu muszę przestać się przejmować co nie?
ps. Po za tym jest ok
wtorek, 18 sierpnia 2015
jesień idzie
Dni ostatnio wyglądają tak samo, nie wiem dlaczego.
Czasami zdarzają się miłe i niespodziewane spotkania - wczoraj takie było - krótko ale miło było :)
Dzisiaj od rana choruję, nie wiem czy coś mi zaszkodziło czy to po-prostu skutki uboczne comiesięcznych dolegliwości.
Ale mimo złego samopoczucia wybrałam się z Żoną, jej mężem i dziećmi nad jezioro i spędziłyśmy cudowne popołudnie i wieczór.
Z drugą Żoną niestety nie spotykam się już tak często jak bym chciała, ale widać nie ma takiej potrzeby.
Szkoda, bo bardzo ją lubię, mimo że charaktery mamy inne, ale cóż na siłę nikogo się nie zmusi.
Na szczęście na brak fajnych, wesołych i życzliwych znajomych nie narzekam.
A w sobotę wybieram się do Pseudonarzeczonego na koncert :)
A co!
Czasami zdarzają się miłe i niespodziewane spotkania - wczoraj takie było - krótko ale miło było :)
Dzisiaj od rana choruję, nie wiem czy coś mi zaszkodziło czy to po-prostu skutki uboczne comiesięcznych dolegliwości.
Ale mimo złego samopoczucia wybrałam się z Żoną, jej mężem i dziećmi nad jezioro i spędziłyśmy cudowne popołudnie i wieczór.
Z drugą Żoną niestety nie spotykam się już tak często jak bym chciała, ale widać nie ma takiej potrzeby.
Szkoda, bo bardzo ją lubię, mimo że charaktery mamy inne, ale cóż na siłę nikogo się nie zmusi.
Na szczęście na brak fajnych, wesołych i życzliwych znajomych nie narzekam.
A w sobotę wybieram się do Pseudonarzeczonego na koncert :)
A co!
piątek, 31 lipca 2015
awaria
Rower uległ awarii no to zaczęłam biegać.
Biegnę wolniej niż idę tak wychodzi z obliczeń ale co mi tam:)
Córka wróciła po 3 tygodniach - zadowolona bardzo i brudna niemiłosiernie.
A takie zdjęcie pięknie kiczowate udało mi się zrobić, wrzucam wszędzie to i tu wrzucę ( zdjęcie lekko poprawione przez moją Ulubioną Ciocię)
Biegnę wolniej niż idę tak wychodzi z obliczeń ale co mi tam:)
Córka wróciła po 3 tygodniach - zadowolona bardzo i brudna niemiłosiernie.
A takie zdjęcie pięknie kiczowate udało mi się zrobić, wrzucam wszędzie to i tu wrzucę ( zdjęcie lekko poprawione przez moją Ulubioną Ciocię)
poniedziałek, 27 lipca 2015
o rowerze
Wiem że już było i się powtarzam ale o zaletach ruchu nigdy za mało.
Po pierwsze poprawia się kondycja - jakby mi ktoś dwa lata temu powiedział że po przejechaniu rowerem 20 km nie ma się nawet zadyszki to bym go wyśmiała. Zaczynałam od 3- 4 km dziennie, w tej chwili około 20 km traktuję jako dłuższy spacer, nie zawsze mam czas wiadomo ale około 100 km tygodniowo to taka norma od dwóch miesięcy.
Albo że spokojnie można przejść 8 km do sklepu - sprawdziłam takie odległości pokonywałam jak byłam w Holandii i wcale nie przeszkadzało mi to w dalszej w ciągu dnia aktywności.
A najważniejsze - intensywny ruch poprawia samopoczucie, sprawia że problemy dnia codziennego można odrobinę złagodzić.
Mi najbardziej pasuje rower i pływanie, bieganie to jednak dość duże obciążenie dla moich stawów które noszą całkiem sporo słoniny:)
Ale nie ważne jak i gdzie ważne żeby się ruszać!
Ale mi wyszło moralizatorsko...
Może tak miało być?
Po pierwsze poprawia się kondycja - jakby mi ktoś dwa lata temu powiedział że po przejechaniu rowerem 20 km nie ma się nawet zadyszki to bym go wyśmiała. Zaczynałam od 3- 4 km dziennie, w tej chwili około 20 km traktuję jako dłuższy spacer, nie zawsze mam czas wiadomo ale około 100 km tygodniowo to taka norma od dwóch miesięcy.
Albo że spokojnie można przejść 8 km do sklepu - sprawdziłam takie odległości pokonywałam jak byłam w Holandii i wcale nie przeszkadzało mi to w dalszej w ciągu dnia aktywności.
A najważniejsze - intensywny ruch poprawia samopoczucie, sprawia że problemy dnia codziennego można odrobinę złagodzić.
Mi najbardziej pasuje rower i pływanie, bieganie to jednak dość duże obciążenie dla moich stawów które noszą całkiem sporo słoniny:)
Ale nie ważne jak i gdzie ważne żeby się ruszać!
Ale mi wyszło moralizatorsko...
Może tak miało być?
wtorek, 14 lipca 2015
Uciekły mi dwa dni.
Jakoś tak czas mnie goni od kilku dni, niby nic nie robię a pyk i wieczór.
Wczoraj miałam cudowny dzień bo urodziło się dziecko, wyczekane dziecko !
Dziś trochę smutnych wiadomości z bliskiego podwórka ale z szansą na dobre zakończenie.
Oprócz tego rower mi zgrzyta i piszczy.
Znikąd pomocy - sąsiedzi mówią ze to jest normalne.... hm, ciekawe jakoś miesiąc temu nie było tych dźwięków...
Jeszcze trzy dni i urlop.
Pierwszy raz od kilku lat wcale się nie cieszę, chyba lubię swoją pracę.
Wczoraj miałam cudowny dzień bo urodziło się dziecko, wyczekane dziecko !
Dziś trochę smutnych wiadomości z bliskiego podwórka ale z szansą na dobre zakończenie.
Oprócz tego rower mi zgrzyta i piszczy.
Znikąd pomocy - sąsiedzi mówią ze to jest normalne.... hm, ciekawe jakoś miesiąc temu nie było tych dźwięków...
Jeszcze trzy dni i urlop.
Pierwszy raz od kilku lat wcale się nie cieszę, chyba lubię swoją pracę.
czwartek, 9 lipca 2015
Porodowo
Dziś w mojej głowie myśli o Cudach.
O poczęciu, ciąży i porodzie.
Niesamowite jest to, że z dwóch komórek powstaje coś tak cudownego jak dziecko.
Które jeszcze często przychodzi w najmniej spodziewanym momencie.
Często jest zaskoczeniem i olbrzymią radością.
Uwielbiam patrzeć na kobiety w ciąży.
Płaczę za każdym razem kiedy widzę jak rodzi się nowy człowiek.
Cud nad cuda.
O poczęciu, ciąży i porodzie.
Niesamowite jest to, że z dwóch komórek powstaje coś tak cudownego jak dziecko.
Które jeszcze często przychodzi w najmniej spodziewanym momencie.
Często jest zaskoczeniem i olbrzymią radością.
Uwielbiam patrzeć na kobiety w ciąży.
Płaczę za każdym razem kiedy widzę jak rodzi się nowy człowiek.
Cud nad cuda.
czwartek, 25 czerwca 2015
Terapia Bowena
Dziś po pracy pojechałam do mojej blogowej czytaczki ze Swarzędza na zabieg Bowena.
Technika Bowena jest to holistyczna metoda terapii , koncentrująca się na zdolności organizmu do samouzdrawiania.
Jest jedną z technik terapii manualnej tkanek miękkich.
Może być stosowana u dzieci i kobiet w ciąży.
Polega na delikatnych ruchach wykonywanych palcami reki w określonych punktach ciała.
Tyle teorii:)
A w praktyce?
Najpierw kawa i długa rozmowa o zabiegu Bowena, stresie, dolegliwościach, stanie zdrowia, życiu i o wszystkim:)
Później masaż, jak ja to nazywam, bardzo delikatny.
Polegał na dotykaniu moich pleców, kolan, głowy, ramion i twarzy.
Odczucia?
W zdecydowanej większości przyjemnie, oprócz jednego punktu na plecach , kiedy podczas dotyku zrobiło mi się na kilka setnych sekundy niedobrze.
Miałam wizualizację podczas masażu - mój brzuch był takim wirem który mnie wciągał, bardzo to było przyjemne.
Po zabiegu czułam się zrelaksowana i wyciszona.
Zalecenia na dalszą cześć dnia - dużo mało forsownego ruchu oraz nawadnianie.
Na tą chwilę nie odczuwam żadnej większej zmiany oprócz tego że bolą mnie mięśnie, ale podobno taka reakcja jest możliwa i szybko przechodzi.
W przyszłym tygodniu umówiona jestem na kolejny zabieg:)
Dziękuję!
Technika Bowena jest to holistyczna metoda terapii , koncentrująca się na zdolności organizmu do samouzdrawiania.
Jest jedną z technik terapii manualnej tkanek miękkich.
Może być stosowana u dzieci i kobiet w ciąży.
Polega na delikatnych ruchach wykonywanych palcami reki w określonych punktach ciała.
Tyle teorii:)
A w praktyce?
Najpierw kawa i długa rozmowa o zabiegu Bowena, stresie, dolegliwościach, stanie zdrowia, życiu i o wszystkim:)
Później masaż, jak ja to nazywam, bardzo delikatny.
Polegał na dotykaniu moich pleców, kolan, głowy, ramion i twarzy.
Odczucia?
W zdecydowanej większości przyjemnie, oprócz jednego punktu na plecach , kiedy podczas dotyku zrobiło mi się na kilka setnych sekundy niedobrze.
Miałam wizualizację podczas masażu - mój brzuch był takim wirem który mnie wciągał, bardzo to było przyjemne.
Po zabiegu czułam się zrelaksowana i wyciszona.
Zalecenia na dalszą cześć dnia - dużo mało forsownego ruchu oraz nawadnianie.
Na tą chwilę nie odczuwam żadnej większej zmiany oprócz tego że bolą mnie mięśnie, ale podobno taka reakcja jest możliwa i szybko przechodzi.
W przyszłym tygodniu umówiona jestem na kolejny zabieg:)
Dziękuję!
poniedziałek, 25 maja 2015
nowa praca a ja chora
Od soboty meczy mnie jakaś zaraza.
wyjeżdżając po poludniu do pseudonarzeczonego wszystko byli ok, ale z każdym kilometrem czułam się coraz gorzej.
Wieczorem to juz miałam temperaturę, bolały mnie wszystkie mięśnie.
Dziś jest lepiej, ale cieszę się że w pracy byłam tylko 4 godziny bo po powrocie do domu, padłam jak nieżywa.
Jutro też na 4 godziny, ale bardzo liczę na cały etat.
wyjeżdżając po poludniu do pseudonarzeczonego wszystko byli ok, ale z każdym kilometrem czułam się coraz gorzej.
Wieczorem to juz miałam temperaturę, bolały mnie wszystkie mięśnie.
Dziś jest lepiej, ale cieszę się że w pracy byłam tylko 4 godziny bo po powrocie do domu, padłam jak nieżywa.
Jutro też na 4 godziny, ale bardzo liczę na cały etat.
piątek, 15 maja 2015
mrówki, syrop z sosny i lilak pospolity
Tak mi zasmakowały mrówki ( te czarne) że jak przyniosę kilka z zieleniną z ogródka to je zjadam.
Oprócz tego w wolnym czasie dokształcam się z ziołolecznictwa. Takie hobby, z braku czasu niestety nie zbyt mocno uprawiane.
I eksperymentuję.
Zrobiłam ocet wrotyczowy - na razie stosowany profilaktycznie, odstrasza żyjątka popularne w szkole.
Syrop z mniszka, który w moim przypadku bardziej przypomina nalewkę mniszkową.
Ususzyłam kwiaty lilaka pospolitego,
Dziś - syrop z sosny, akurat u mnie z pędów, ale TU inne zastosowania i pomysły.
a niedawno zrobiłam na obiad taki zestaw :
na pierwszym planie, zwyczajnie kurczak, obok młoda kapustka na parze i najlepsze : kasza z czosnaczkiem pospolitym, pokrzywą, lubczykiem, jasnotą białą, przytulią czepną,tasznikiem, mniszkiem,bluszczykiem kurdybankiem i prozaicznie szczypiorkiem. Posypana kwiatami lilaka.
Pyszne!
Oprócz tego w wolnym czasie dokształcam się z ziołolecznictwa. Takie hobby, z braku czasu niestety nie zbyt mocno uprawiane.
I eksperymentuję.
Zrobiłam ocet wrotyczowy - na razie stosowany profilaktycznie, odstrasza żyjątka popularne w szkole.
Syrop z mniszka, który w moim przypadku bardziej przypomina nalewkę mniszkową.
Ususzyłam kwiaty lilaka pospolitego,
Dziś - syrop z sosny, akurat u mnie z pędów, ale TU inne zastosowania i pomysły.
a niedawno zrobiłam na obiad taki zestaw :
na pierwszym planie, zwyczajnie kurczak, obok młoda kapustka na parze i najlepsze : kasza z czosnaczkiem pospolitym, pokrzywą, lubczykiem, jasnotą białą, przytulią czepną,tasznikiem, mniszkiem,bluszczykiem kurdybankiem i prozaicznie szczypiorkiem. Posypana kwiatami lilaka.
Pyszne!
Subskrybuj:
Posty (Atom)








