W zeszłym tygodniu podczas wycieczki rowerowej wyjęłam z koszyczka saszetkę z dokumentami tak zamaszyście że mój wspaniały telefon pofruuunął.
I jak pofrunął tak zbił się wyświetlacz.
Ale działał, cud nie z tej ziemi.
Zgłosiłam telefon do ubezpieczalni, miły pan przyjął zgłoszenie o skrzydlatym telefonie no i zaczęło się czekanie na zgodę i kuriera.
Przyjechał dziś!
Zamiast do mnie do pracy, to do domu, ale to szczegół.
Przywiózł telefon zastępczy - jakieś LG.
No to zabrałam się do uruchomienia.
Upociłam się jak mops ( jak się pocą mopsy?)
$0 minut próbowałam rozebrać obudowę, no nie idzie!!!!
Ewelinie i Olafowi zajęło to - pół minuty...
A wczoraj mój tata znalazł telefon.
Przejrzałam kontakty i znalazłam nr oznaczony : Mama.
Zadzwoniłam i mówię:
Ja:
Dzień dobry znalazłam telefon w którym Pani jest wpisana jako Mama, wiec myślę że należy do Pani syna lub córki, proszę może poinformować że czeka na zwrot ?
Pani :
Telefon??? Ja mam swój telefon!
Ja :
no Pani ma ale może syn lub córka zgubili wiec dzwonie itd...
Pani :
A skąd ma Pani nr do mnie???
Ja:
No bo w tym telefonie była Pani wspisana jako mama...
Pani :
Ja jako mama? a skąd ma pani nr do mnie???
Rozłączyłam się...
Właściciel telefonu się znalazł, w telefonie była wpisana " Kicia" , bardziej rozgarnięta:)
A Pani była faktycznie mamą.