"Żyjemy a dopóki żyjemy wszystko jest możliwe".- Roz

czwartek, 17 grudnia 2015

Bomba atomowa

Życie z nastolatką przypomina trochę życie na stoku wulkanu.
Nigdy nie wiesz kiedy i jak wybuchnie.
Dwa dni spokoju i nagle księżniczka zamienia się w potwora...
Na zmianę : pięć minut miłości, pięć nienawiści.
Nigdy nie podejrzewałam że, moja własna córka podniesie mi ciśnienie do tego stopnia że, będę płakać z bezsilności w słuchawkę mojemu ex mężowi.
Była awantura w poniedziałek, kolejna dziś.
Mimo że próbowałam zachować stoicki spokój, schodziłam dziecku z drogi, używałam racjonalnym argumentów, ewakuowałam się z jej młodszym bratem do naszej ( mieszkalnej)piwnicy..
Bomba wybuchła, posiało się zniszczenie a teraz...
Po długim tuleniu, zapewnianiu że mnie kocha i że ona JUŻ NIGDY!!! ( czytaj do 7 rano) tak się nie zachowa, nastała długo oczekiwana cisza...
A dziś podobno dzień bez przekleństw...
a ciśnie się na usta...


17 komentarzy:

  1. kurcze
    nie miałąm nastolatków chyba nigdy..

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oazo spokoju, Ty masz taki spokój w sobie że nic dziwnego:)

      Usuń
  2. Futi,wspolczuje ci takich sytuacji.
    Niekiedy wystarczy jedno slowo za duzo i juz awantura gotowa,lawina niepotrzebnych slow,a potem czlowiek zaluje...
    Kochana pamietaj,nawet jak z jej ust padna slowa typu Nienawidze Cie,to ona tak nie mysli-to burza hormonow.
    Zycze ci sily i cierpliwosci.Niech ten okres dojrzewania nie bedzie taki burzliwy.
    :*

    OdpowiedzUsuń
  3. KOchana, nie daj sie! Jakby co to oddychaj do torebki albo licz do tysiaca. ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Byle po cichu no raz zaczęłam na głos liczyć i dziecko eksplodowało:)

      Usuń
  4. Jeśli Cię to coś pocieszy to u mnie z rękoczynami bywało...od niedawna, na szczęście, mój spokojny wśród agresywnych kobiet syn ma niebieski pas i potrafi siostry spacyfikować skutecznie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Uhuhu... No pożycz syna?

      Usuń
    2. Bierz....jak dasz radę wyżywić :p

      Usuń
  5. Wspolczuje. Nie mam dzieci wiec nic madrego nie doradze. Choc wydaje mi sie, ze schodzenie jej z drogi to nie (dobra) metoda. A co na to ex? On tez jest odpowiedzialny za uksztaltowanie mlodej. Duzo spokoju zycze. Pozdrawiam Joanna-Jo

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję, z ex jestem w kontakcie w sprawach dzieci.

      Usuń
  6. pszechodziuam to s mojom synom

    OdpowiedzUsuń
  7. Mam tak w domu, moja córka ma prawie 15 lat, czasami bywa ciężko. Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń

Miło by było jakbyś zostawił komentarz, chyba że jesteś trollem to spadaj