"Żyjemy a dopóki żyjemy wszystko jest możliwe".- Roz

poniedziałek, 23 lipca 2012

po












Festiwal w Jarocinie zmienił się, to już nie to co kiedyś.
To prawda.
Ale prawdą jest też, że czuję się przez te trzy dni, jakbym miała znowu 18 lat.
Spaliśmy w samochodzie, postawionym na chodniku na wprost sceny.
Na upartego, nie były by nawet bilety potrzebne, wszystko było słychać.
Ekipa jak co roku, udana. Zresztą nowych znajomych przybyło i to mi się podoba na takich imprezach.
W sobotę, po koncertach poszłam ze znajomymi do samochodów, grzecznie spać.
Skończyło się imprezą z kolegami i koleżankami z sąsiedniego auta.
Tańczyliśmy na chodniku, śpiewaliśmy i bawiliśmy się.
Do szóstej rano.
O ósmej, obudził nas właściciel posesji do której byliśmy przytuleni na śniadanie.
Pan zna już nas, bo to trzeci festiwal na którym zajmujemy jego chodnik.
Krótka była to noc.
Niedziela ciężka, w oczekiwaniu na koncerty, zwiedzaniu miasta i parku.
Kult jak zawsze mnie zauroczył.
O drugiej w nocy wyruszyliśmy do Poznania.
Było dwóch „ młodych mężczyzn” którzy bardzo mi się podobają.
Bawiłam się z nimi rewelacyjnie.
Ja spodobałam się, jednemu koledze który niestety odstraszał mnie swoją flegmatycznością i brakiem ikry i nudziarstwem.



4 komentarze:

  1. Och i Ach :) jednak ja też zazdraszczam !
    Dobrze, że Mój tego nie czyta, boby mu serce pękło.
    Z żalu :>

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. cały rok czekam na ten " brudny" "komercyjny" Jarocin:D

      Usuń

Miło by było jakbyś zostawił komentarz, chyba że jesteś trollem to spadaj