"Żyjemy a dopóki żyjemy wszystko jest możliwe".- Roz

wtorek, 24 lutego 2015

Końkurs

Skoro ta o najdłuższych znanych mi nogach i cientym języku mogła zrobić konkurs to co mi tam, ja sobie tez zrobię.
Zasady konkursu są proste.Albo trudne.
Nagrody są niespodzianką, chyba że zmienię zdanie.

Poproszę o taką historię co bym się uśmiała.
aLusia powinna być wyłączona z konkursu bo z reguły rżę na każdą jej opowiedzianą historię, ale co mi tam, niech tez sobie weźmie udział.
Tajnych obserwatorów (z wyłączeniem trolololi ) również zapraszam do zabawy.
Konkurs zakończę w najbliższej przyszłości czyli po powrocie ze Stolicy.




174 komentarze:

  1. nie startuje
    nie ma nic o nagrodach pocieszenia;p

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. BASIA BĘDĄ , BĘDĄ:)))

      Usuń
    2. to cuś wymyslę
      i żarełko na hazardowej w zamian mi poczynisz,bez pokrzywy i leśnych trawek:)))

      Usuń
  2. no nie, najsmieszniejszom historie ostatnio dzisiaj u siebie :(((

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. o nie,to była historia miuosna:)

      Usuń
    2. Rybeńko śmieszna ale poproszę wiecej!

      Usuń
  3. phi... ja już bojkotuję ten śmieszny końkurs, w którym więcej niejasności niż pod mojom kołdrom!!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. i tak wiem, że nie wygram, bo wszystkie powiedzom, że to dlatego, że Ty u mie wygrałaś tę książkę, co dupy nie urywa ;))

      Usuń
    2. ale to ja ustalam zasady wygranej!

      Usuń
    3. a ksionszki bendom?
      czy tylko wótka?

      Usuń
    4. dla Ciebie wótka na Hazardowej:D

      Usuń
    5. eee, to nie chcem!
      Jak nie ma ksionżki to udziału nie bierem!!

      Usuń
    6. no co Ty, Mamma, książke już masz, a wódki nie masz!

      Usuń
    7. ale ksionżki kocham, a wódkę tylko pijem ;)

      Usuń
    8. pokochaj też wódkę i po problemie :)

      Usuń
  4. Odpowiedzi
    1. jaki jest kuń kazdy wiedzi:D

      Usuń
    2. taaa,kuń jak big brat,wszystko fidzi:))

      Usuń
  5. No to ja opowiem Ci historię, nie wiem czy odpowiednio ją opisze, ale się postaram...

    Pracowałam jako grafik komputerowy i raze z koleżanką Martą miałyśmy wspólne biurko takie długie. No i rano przychodzimy do pracy, obie zaspane jak dwa susły (oczywiście spóźnione, jak to my;)) Zrobiłam sobie kawę, powoli się budzę...rozglądam się, a między mną a Martą na podłodze leżą - uwaga- czarne majtki. Zawiesiłam się na tych gaciach, patrzę, ze mają metkę H&M i niewiele myśląc stukam Martę w ramię, podnosząc jednocześnie majtki palcem i cichaczem z przyczajki mówię do niej "Marta, to moje czy Twoje majtki" (mina poważna jak w sądzie) Marta robi wielkie oczyska, następuje chwila konsternacji, po czym wyrywa mi majtasy z ręki i mówi "MOJE!" i chowa do torebki.
    Jeszcze trzy sekundy na siebie patrzyłyśmy zdziwione po czym wybuchnęłyśmy głośnym śmiechem zalewanym łzami. Sytuacja była tak absurdalna (GACIE LEŻĄCE W PRACY NA PODŁODZE???) że pół dnia nie mogłyśmy się pozbirać.
    Okazało isę, że Marta spiesząc się do pracy rano wrzucała rzeczy do torebki i musiała niechcący zawinąć tez majtasy ściągnięte wcześniej z prania, które położyła na łóżku. Prawdopodobnie jadąc na rowerze przez całe miasto prezentowała wszystkim swoje majtki jak flagę powiewającą na wietrze przytroczoną do torebki.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. po kturejs imprezie brata ostau siem czarny stanik- wuascicielka do dzis siem nie ujawniua, choc byuo kilka chentnych :) ale na wszystkie byu za duzy :)

      Usuń
    2. widać jakaś trollica zgubiła :)

      Usuń
    3. to a propos majtek opowiadala mi znajoma, ze kiedys zalozyla nowy plaszcz i jadác do pracy transportem miejskim tak wszyscy na nia patrzyli... a ona sié cieszyla, ze nowy plaszcz tak musi sie podobac...ale przestala jak tylko weszla do pracy, bo okazalo sie ze plaszcz podwinal sie wraz ze spodnica tak, ze majtki w calej swej okazalosci bylo widac, ale uwaga zawieszone na wieszaku, ktory jakims cudem zawiesil sie na pasku przewleczonym z tylu plaszcza.

      Usuń
    4. pewnie każdy usiłował rozkminić jak to zrobiła ;:) :)

      Usuń
    5. aLusia ze ona tego wieszaka nie poczula:))

      Usuń
  6. Futi, a Ty lepiej pacz na statystyki...
    cuda panie, cuda..
    wystarczy jakiś cichociemny końkurs, bez zasad i z nieistniejącymi nagrodami ;))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. nagrody isniejom, narazie w głowie mej..:D

      Usuń
    2. phi...
      a w mojej głowie to akurat w mojej kuchni obiad szykuje Daniel Craig
      ubrany tylko w fartuszek...

      Usuń
    3. jak tak, to niech to będzie już do konkursu ;))
      chyba, że rżysz jak nasza szkapa? ;)

      Usuń
    4. ja bym brzydala raczej w pasek od spodni tylko ubrała :P

      Usuń
    5. intrygujaca propzycja:D

      Usuń
  7. kurcze, jak sie człowiek stara, to nuic mu do łba nie przychodzi!!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. no własnie, a do kiedy?
      i dziękuję, że mnei w swej łaskawości nie wyrzuciłaś :)

      Usuń
    2. no conajmniej do soboty ale reguły są niejasne a konkurs podejrzany wiec kto wie:D

      Usuń
    3. aaa, czyli można spokojnie mataczyć :)

      Usuń
    4. no to do soboty może coś wymyślem

      Usuń
  8. czekam na konkurs plastyczny. ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Możesz mi narysować coś śmiesznego:)

      Usuń
  9. konia konkurs ?

    OdpowiedzUsuń
  10. Szłam do szpitala. Uszykowałam Wenszykowi papu, bo to jakieś takie nieporadne dziecko w tej kwestii było. Mówię mu "Obsmaż sobie te kotlety które są w lodówce. Są już w panierce, wrzuć na patelnię z olejem". Wyszłam po operacji ze szpitala pytam jak mu mięcho smakowało a on " Trochę się ciągnęło, ale dobrze doprawione było". "Hmmm jak to się ciągnęło? Usmażyłeś je?" "Nie nie chciało mi się. Tak na zimno zjadłem". No cóż...smacznego.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mój ojciec kiedyś surową karkówkę zjadł:)
      Dobre:D

      Usuń
    2. a mój dziadek usiłował zeżreć zmywak do garów z gara - babcia gar namoczyła, a on, no cóż, wrócił na lekkiej bani, za to głodny jak stado pędzących mopsów, no i myślał, biedak, po ciemku, że to rosołek, którego sobie na zimno po cihcutku łyknie.... a że trafił na element stały to pomyślał z radością, że to kawałek rosołowego się trafił.... nie dało się jednak żadną mocą rozszarpać tego czegoś jak zaświecił światło z ciekawości to aż przetrzeźwiał odkrywszy przedmiot swego apetytu :)

      Usuń
    3. ja chcę Futi tę nagrode wygrać razem z aLusią:DDD !!!

      Usuń
    4. yyyy :) w sumie to jeszcze nie zapodałam tego jako konkursową, tylko tak, odruchowo... :)

      no dobra, to niech będzie :)

      Usuń
    5. i to był doskonały odruch:) :)

      Usuń
    6. :DDDDD
      aLusia i ja nawet jakoś przeżyję, że nie wygram!! :)

      Usuń
    7. aLusia powiedz o tym praniu na linkach. nad tym siem poplakauam. ;))

      Usuń
    8. kurczak, o jakim praniu na linkach?

      Usuń
    9. o tych wojskowych. :))

      Usuń
    10. aaaaa........ już wiem. Wybuchających :)

      otóż kolega małż miał takich zadziwiających siąsiadów, pijących, fura dizeci, ale jak trzeba to zaradnych. Ponieważ historia działa się w poblizu poligonu wojskowego, to pieć wsi naokoło żyło z handlowania i karadzieży z żołnierzami i żołnierzy. Tak więc kiedyś małż siedzi sobie w ogrodzie, a tu z dwóch stron ulicę blokują wojskowe samochody, wozy pancerne zwaliły płot sąsaidów, żołnierze otoczyli ich dom, a przez megafon rozległo się: dom jest otoczony, wszyscy wychodzić. Dziadek pamiętał widać jeszcze jak to był oza okupacji, więc na wszelki wypadaek wszsycy wyszli z podniesionymi rękami. Woskowi krótko i treściwie zapytali o coś, na co dziadek z wyraźnym żalem wskazał suszącę się na sznurze pranie w postaci przede wszystkim przyszarzałych gaci w dużej ilości. Z wozu wysiadł jeden człowiek, otarł pot z czoła i zaczął ubierać strój bojowy... po czym w asyście drugiego w zbroi zaczęłi te gacie z pietyzmem ściagać ze sznura..... cóż sie okazało? otóż parę godzin wcześniej w lesie były ćwiczenia saperskie - saperzy rozciągali sznur saperski, który jest wybuchający, a dziadek idąc po lesie nagle patrzy, a tu całkiem porzadna linka się marnuje!! więc będąc porządnym gospodarzem i panem domu nie zastanawiając się długo począł go zwijać.... no, a jak zaszedł do domu to akurat się okazało, że stara pranie robi, a stary szur się urwał, no to w swej wspaniałomyslności jej ten hojny dar ofairował.....

      Usuń
    11. Skąd Ty to bierzesz:))))))))

      Usuń
    12. no sama nie wiem, po prostu dzieją się naokoło, a potem, jak się okazuje, zabierają mi miejsce w głowie i przy sprzyjającym skojarzeniu mi się przypominają :)

      Usuń
    13. nie staje f szranki z takimi opowiesciami:)))))

      wlasnie pytaja w pracy czy sie dobrze czuje smiejac sie do kompa

      Usuń
    14. dobrze, że jeszcze pytają, a nie dzwonią od razu po umyślnych z ichniejszego Kobierzyna :)

      Usuń
    15. wiedziałam że aLusia będzie bezkonkurencyjna,absolutnie:DDD

      Usuń
    16. ja kompletnie nie rozumiem co Wy siem tak nad tom aLusiom rozpływacie!!!

      Usuń
    17. :) :) nienawidzisz mnie? :)

      Usuń
    18. coś mi tak przemkło przez myśl... ;)

      Usuń
  11. to nie jest smieszne- caukiem niedawno na czezwo usiaduam na zamknientym kibelku ;) nie polecam jako motywacji do spszontania kuchni :p

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. tez juz mam to za sobą :D

      Usuń
    2. ale zdążyłaś z niego skorzystać zanim się zorientowałaś?

      Usuń
    3. i byłaś niby trzeźwa??? kochana, lepsze bajki pisali bracia Grimm!! nie uwierzę!!! :)

      Usuń
    4. ja tak kiedyś w miejscu publicznym :((

      Usuń
    5. zadumauam siem nad toaletom jako miejscu publicznym ...;)
      tesz zdoszyuam skorzystac :p
      kiedys we w pracy szukauam z koleszankom w lesie pewnych schoduf terenowych i z braku toalety publicznej kucuam se w kszaki, tak myslauam... pokszywy na doopie tak mie poderwauy, ze musiauam jechac do domu siem pszebrac :))

      Usuń
    6. ja mam blizne od posladka po piętę po próbie udania się... w jeżyny. niestety na dodatek przyciągła mnie grawitacja.

      Usuń
    7. :DDDD
      Lucha z Futi egzekfo jednom nagrodem macie:DDD

      Usuń
  12. to ja Ci powiem:
    Śmieszny teń Qń!

    OdpowiedzUsuń
  13. pustka w głowie na hasło konkurs, odgórnie przegrywam!
    A z czego zazwyczaj się śmiejesz? Może podpowiesz.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Umiejętność śmiania się z samego siebie to cenna zaleta :D

      Usuń
    2. to musisz Futi napisać ponownie jak z parkingu wyjechałaś i auto w prawo nie kręciło:D

      Usuń
  14. tak publicznie??????
    hmmmmm
    milego pobytu!!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. pobyt bedzie od jutra.
      ale dziekuje:)

      Usuń
    2. zadraszczam Cie tej Stolycy,ucauj Jom ode mnie:)

      Usuń
  15. uu, to ja jestem zbyt ponury jak na ten konkurs :)

    OdpowiedzUsuń
  16. dobra, opowiem tutaj, bo juz u siebie nie chce nudzic w tym samym temacie

    moja córka kilka dni przed imprezą wiadoma zadzwonila do przyjaciela męża, żeby mu przypomniec
    przypadkowo ma takie samo imię jak córka przyjaciela
    a przyjaciel wziął I zapomniał o zaproszeniu
    I oto jaka toczy się rozmowa miedzy nimi

    Dziń dobry, mówi Hania, ja dzwonię w sprawie imprezy w sobote
    - Jakiej imprezy??
    - niespodziankowej dla mojego taty
    _ skoro jest niespodziankowa to może nie powienieniem o niej nic wiedzieć??

    ( tu sie okazuje, ze przyjaciel myślał, ze ktoś ze szkoły córki dzwoni do niego z dziwnym komunikatem )

    mnie w każdym razie ta historia uśmiała niebotycznie:))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. :DDD

      ( można głosować na samego się?)

      Usuń
    2. widzisz jakie jest zapotrzebowanie na niespodzianki! ;)

      Usuń
    3. aaaa, to już siem śmiać mamy?? ;))

      Usuń
    4. Mamma!
      Nastempnym razem śpisz w kojcu z somsiadkom!

      Usuń
    5. a fe! wstydź siem!!!
      pwiem wszystko Iwonci!!!

      Usuń
    6. fakt
      nie dopusci do sfojej suki takiej maupy :p

      Usuń
  17. czy rozsmieszem ciem gdy powiem, ze kiedys poszuam na pocztem w dwoch roznych butach. I dopiero gdy szlam po tych marmurach i jeden but ostro pukal a drugi nie, dopiero sie zorientowalam, ze mam dwa rozne? ;)

    albo inne mi sie przypomnialo

    moje dziecka mowiom po polsku, ale czasami malo uzywanych slow im brakuje. Poznalismy ludzi, ktorzy sie wlasnie do Stanow przeprowadzili i ich dzieci nie mowily jeszcze po ang. Ich syn jest w wieku mojej starszej i tak dzieci zaczely ze soba rozmawiac. Po ilus tam pytaniach wstepnych moja starsza pyta:
    - a peta masz?

    chlopczyk, jak aniolek robi wielkie oczy,
    - nie, nie mam

    na co moja corka:
    - bo ja mam. :P oczy u chlopca jeszcze wieksze
    a starsza kontynuuje- mam chomika :PP (po ang. pet to zwierzatko domowe. :P)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. bym się uśmiała szczerze, ale byc może ftedy zmniejsze swoje szanse na wygranom :PP

      Usuń
    2. z tymi konkursami jest jak z loteriom fantowom. :P

      Usuń
    3. tesz myślem, że Futi ma ukuad z Mammom :)

      Usuń
    4. coekawe, że ten aniołek tak dobrze wiedział co to pet.... znaczy taki pet, co to Twoja córcia nie wiedziała :)

      Usuń
    5. taaa Lucha, układ z Mammom!!!! wfogle nie wiem po co Wy udział bierzecie! ;)
      No ale ja wezmem, bo czasem nie zdążę do soboty i jak potem Futi wytłumaczy, że dlaczego Mamma wygraua?? ;)
      no to pójdę tropem Loli i opowiem historyjkem językowom... poniżej

      Usuń
    6. Lola mnie przypomniała,już opowiadałam,że na ślub kuzyna w pięknym mieście nad Brdą,poszłam w dwóch różnych butach,zorientowałam się w kościele.Zaczęłam ryczeć i dusić się ze śmiechu,nie mogłam wykrztusić że chcę kluczyki do auta,potem chyłkiem,rycząc wypadłam z tego kościoła...nie chce wiedzieć co goście sobie myśleli;)

      Usuń
    7. Kocham Cię Basiu!!!
      Trzy czwarte ludzi by się popłakało:p

      Usuń
  18. Odpowiedzi
    1. każdem interesowny :p

      Usuń
    2. i co bedzie musiała eksekfo zrobić

      Usuń
    3. a skond! ze stolycy dużo fantów przywież,jaki pałace kulturki w breloczku czy jak?

      Usuń
  19. Moja przyjaciółka Agata pojechała pierwszy raz do swojego chłopaka do Turynu. Dopiero co zaczęła uczyć się włoskiego, a że zdolna bestia jest fajnie już parlała, całymi zdaniami, bez zająknięcia. Oczywiście swoim przyszłym teściom, wujkom, babciom i dziadkom podarki przywiozła. Polskie specjały z przewagą wody ognistej i kiełbasy.
    Siedzą sobie zatem wszyscy wieczorem przy stole, biesiadują, jak to Włosi, pijąc polską wódkę, spożywając polską kiełbaskę, gdy nagle między jednym a drugim kęsem świńskiej pyszności pada pytanie:
    - mmmmm, ciam ciam... jaka ta kiełbaska pyszna, mmmm, ciam ciam... z czego ona, taka pyszniutka, mmmm ciam ciam.... zrobiona?
    Na co Agata ukontentowana niesłychanie, że taką przyjemność swojej przyszłej włoskiej familii kawałkiem zmielonej, powleczonej jelitem świni zrobiła i że zapewne odtąd to ją wielbić będą niczym MatkęTeresę i wnuków wyglądać choćby już jutro, wypaliła z uśmiechem od ucha do ucha:
    - Z chuja!
    No...
    i po imprezie!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ale NIE WIEM w kturym momencie sie śmiac!

      Usuń
    2. :) :) :)
      ciekawe, czy docenili ile to chujów musiało być zuzytych .... :)

      Usuń
    3. a myślisz, ze dużo??? może dwa, a porządne ;)))

      Usuń
    4. :DDD
      wyszła za Włocha?

      Usuń
    5. zależy ile było kiełbasy :)

      Usuń
    6. Mia, ja dopiero teraz zrozumialam, ze ten uj powiedziany byl po wuosku!!!!
      :DDDDDDDDDDDDD

      Usuń
    7. brawo Lamia!!
      lepiej późno niż nigdy ;)))
      Agata użyła słowa minkia (nie wiem czy tak to się pisze) co znaczy że owszem i świnia, ale taki bardziej świnio-chuj ;)

      Usuń
    8. :DDDDDDDDDDDDDD
      zapytam mamy
      na fszelki wypadek MELA znaczy japko:PPP

      Usuń
    9. a to wiem ;)
      a la pera to gruszka ;)

      Usuń
  20. Pracowalam w banku z bardzo zgana ekipa.
    Pewnego nudnego dnia, do oddzialu przyszly zapakowane w tuby plakaty marketingowe, wiec postanowilismy je rozpakowac na zapleczu i jeden moj kolega (w dosyc wysokiej randze) postanowil te tuby wykorzystac rozrywkowo, naciagajac po jednej na rece i jedna na glowe.
    No i zapragnal sie pokazac,wiec przejscie przez drzwi z zaplecza na sale operacyjná
    wygládalo tak, ze nagle ku oslupialym zblákanym klientom i mnie - dyzyrujacej na tej sali, ukazal sie widok lewitujácej makulatury, na koncu której ukazal sie kolega mowiacy cos w stylu robota na dodatek.
    Kolega zorientowawszy sie ze wyglada glupio, mógl sie jedynie wycofac robiác cale kolo wokól zdziwionych klientów, bo tuby nie pozwalaly mu na zgiécie rák.
    Oczywiscie w drodze powrotnej zapomnial schylic glowy, zeby zmiescic sie w niska framugé.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. popłakałam się ze śmiechu:DDDDDDDDD
      ja na to głosuję!!!!

      Usuń
    2. Rybcia, proszę nie wpływać na żirę!!!!

      Usuń
    3. kiedys kuledzy z mniejszom rangom zalozyli sie ze beda po sali poruszac sie ruchem konika szachowego, na podlodze byly kafle.
      jeden inszy kolega nie mogl pozbyc sie muchy, ktora natretnie siadala mu na nosie, to jom tak strzásnál z tego nosa, ze prosto do buzi.
      oczywiscie to wszystko przy klientach, nie wiem ze oni jeszcze przychodzili....
      no i mnie kiedys sie wziál i urwal sztuczny paznokiec i tez wyladowal wprost przed wybaluszonymi oczami klienta, jak mi bylo fstyd, bo on tak go do reki wzial i pyta: a skond sie to tu wzielo...

      Usuń
    4. boszzz.... ;)))
      oczywiście udałaś że nie wiesz o so chozi ;)))

      Usuń
    5. ja mu go z renki wyrwaua!!!!!!!!!!

      Usuń
    6. i usiłowałaś wkleić z powrotem na palec? :) :)

      a'propos wpadania do buzi, to przyponiało mi się, jak szwagier leżąc na łózku bawił się z synkiem niemowlakiem poprzez potrząsanie nim na wyciągniętych rękach, nad sobą, i nawołując do niego: aaa, gugug,,,aaa!! haha! niestety, dizeciak był niedługo po jedzeniu i w pewnym momencie zwymiotował - prosto w otwarte usta zaskoczonego rodzica..... a szwagra tak zaskoczył, że zanim pojął co się dizeje to przełknął.... normalnie trafił mu prosto na krtań - aż dizw, że szczeniak nie wyrósł na koszykarza :) :) szwagrowi dotąd się tą kaszką odbiła, choć dizeciak mi dziś 20 lat :) :) :)

      Usuń
    7. no kwasik jest :))))

      Usuń
    8. to teraz przechodzimy od najśmieszniejszych do najobrzydliwszych?? ;)

      Usuń
    9. aLusia! przegięłaś! ;PPP

      Usuń
    10. no soooorrryyyy!!! mnie to jakoś śmieszy :)
      no i poważne ostrzeżenie dla Lamii - nigdy nie potrząsaj nad sobą dzieckiem po jedzeniu!! zwłaszcza z otwartymi ustami!! :)

      Usuń
    11. mnie az tak spektakularnie nie wpadlo ale mialam przyjemnosc sprobowac:))

      Usuń
    12. czyli nie jest to takie rzadkie :)

      Usuń
  21. Lola swoim komciem mnie natchneua coby sprafdzic jak moje dziecka s polskim sobie radzom. Wienc muwiem hoć Synku zrobiem ci test s jensyka. Ja muwiem polskie słufko a ty mi tlumacz co ono znaczy. Pytanie - otpofieć, pytanie -otpofieć. Jak dobrze otpofiesz to wycieczka do Polski w nagrodem.
    Wienc zaczynam tak:
    Końto - a dziecko na to : hey, to zwierzak taki jest!

    No dobra, jedziemy dalej:

    końkret - koń podziemny
    końkord - koń latajoncy
    końwód - koń ktury umie pływać
    końtur- koń z puszczy
    końduktor - koń z pociongu
    końkubina - puszczalska kobyła
    końtrola - koń trojański
    końtemplujoncy - koń z krzywom gembom
    końdukt - żauobny trucht
    końował - lekasz
    końkurs - przejaszczka doroszkom
    wałkoń - maużon osobisty
    końgo - czarny koń afrykański
    lewkońija - małe Zoo

    Wow, chyba muszem bukować bilety na tom wycieczkem, jak myslicie dziefczynki?

    Posdrafiam serdecznie fszystkie Fariatki!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. zdecydowanie dziecko w Polsce nie zginie:)))

      Usuń
    2. Nietutejsza!
      Padłam :)

      Usuń
    3. :))

      To mnie siem jeszcze przypomnialo:

      Starsza rysuje, miala ze dwa lata i siem pytam
      -jaki to jest kolor
      -bieski
      -niebieski
      -nie bieski? Jak nie bieski to jaki?

      a tu anegdotaz A. rybenki
      - A. zaloz tenisowki
      -czemu te, ja wole tamte nisowki :P

      znajomy mowi swojemu dziecku ze futrzany piszemy przez RZ bo wymienia sie na, no na co?
      a dziecko z radoscia odkrycia Ameryki:
      -na futryna! :P

      Usuń
    4. jeszcze
      końserwa i końtakt;))

      Usuń
    5. Futrzany odmienia siem na Futrzak.

      Usuń
  22. No to łazimy sobie z koleżanką po naszym lokalnym, wypasionym Focus Parku, oglądamy te wszystkie kiecunie, torebunie, macamy, wzdychamy, że za drogie, że za kuse jak na czterdziestolatki (ja rok przed, ona rok po ;) i kierujemy się już do wyjścia, gdy nagle widzę, że Maja uskakuje w bok, bo zobaczyła jakieś super ekstra coś. Opieram się o drzwi wejściowe, czekam z wymuszonym uśmiechem na ustach bo mi, nienawidzącej łażenia po sklepach, trochę się już odbija i boję się, że się porzygam. No ale Maja, jak to Maja, podziwia, dotyka, wącha... jeszcze chwila i poliże - myślę, przestępując z nogi na nogę, co chyba zauważa, bo jak nagle nie ruszy z kopyta ku wyjściu....
    A ja jedynie wzdycham i szepczę: "no i przyperdoliła"!
    Jak przypierdoliła, tak odbiła się jak piłeczka ping-pongowa i oczywiście z miną pokerzysty prawie wybiegła ze sklepu zostawiając na idealnie czystej szybie tłusty ślad i mnie wijącą się na podłodze ze śmiechu ;))
    A jej mama weszła kiedyś do sklepu i zanim wrąbała do swojego odbicia w lustrze zdążyła jeszcze pomyśleć "ale ta kobieta jest do mnie podobna" ;))))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. :) :) :)

      już chbya to mówiłam, że nasz pies zrobił to samo? wpadł w witrynę i udawał, że nic sie nie stało ? :) :)

      a a'propos robienia sobie wstydu - miałam takie buty, cud ślicznosci, miały tylko jedną wadę - jednej Pan/Pani Bóg wie, czemu farbowały im podeszwy... więc nosząc je liczyłam się z tym, że mam kompletnie czarne stopy. NIestety raz sobie zapomniałam... i to akurat wtedy jak poszłam na pedikur.... oglądam sobie ci ja gazetę, jest miło, a ta sucz nagle mówi: ojej, co z tym ręcznikiem, przepraszam, jakiś niedoprany, cyz co? patrząc na czarniawy ręcznik świeżo oderwany od mych nobliwych stópek.... no i wtedy sobie pomyślałam: kurwa, te cholerne buty!! no co poradzę, tak pomyślałam :) ale udawałam, że nie mam pojęcia o co chodzi......

      Usuń
    2. ZAWSZE odklejam ceny od podeszwy butów, ale zgodnie z prawem Merfiego raz, na Komunii u Siostrzenicy, oczom polowy swiatyni ukazaly sie fluorescencyjne 159,00 zl z promocji !

      Usuń
    3. no ale 159 to wcale nie taki obciach ;))

      Usuń
    4. o tak! to musiały być całkiem fajne buty:DDD

      Usuń
    5. te metki byuy zolto jebliwe
      ktory sklep co sie szanuje takich uzywa??

      Usuń
    6. Sołtys nie oderwał od Ślubnych!
      w kościele świecił jasnozieloną ceną;)))

      Usuń
    7. Miśka, co tam cena!
      mój przy "i wierność małżeńską" się zaciął... aż jeden z gości (goopi wujek) parsknął śmiechem na cały kościół!

      Usuń
  23. Poczytam Was po powrocie, bo nie ogarniam:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. się nie spożdziewauaś?;ppp

      Usuń
    2. se wymyśliła konkursa, to ma ;))
      i może byś już przyznała te nagrody, co?
      bo bym Ci adres podała ;)

      Usuń
  24. Płacę wczoraj w sklepie karta podarunkową
    kasjerka ogląda, ogląda.
    w końcu pyta, czy musi być tak karta,bo....ONA NIE UMIE!!!!!!!!!!

    nawet nie wiem, czy to śmieszne - uparłam się , wstrzymałam kolejkę (HA!) i pani dzwoniła po pomoc!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Miska!!!!!
      tak branzowego potraktowalas nie po krzescijansku..

      Usuń
    2. ha! mm historie dla Fitrzaka!!

      Usuń
  25. Leżę na porodówce od kilku godzin V próbuje pokazać się na świecie, położna gdzieś wyszła, a tu wchodzi facet w ubraniu roboczym z dużą torbą i mówi " u pani miałem wkręcić żarówkę?" A ja: może mi pan raczej wykręcić tą co nie umie wyjść, facet jak wziął obrót to na zamkniętych drzwiach został.
    Kiedyś przed pracą zasiedziałam się w wannie, a potem szybko ciuchy, patrzę żeby buty były do pary ( bo dwa inne tak jak pisałyście to mam często) włosy, oko....a jak zaleciałam do pracy to okazało się, że majtek brak. Wszyscy w pracy mieli ubaw przez cały dzień.

    OdpowiedzUsuń
  26. lata późne 80te
    w kinie film Blues Brothers
    w kinie Atlanick bodajże
    Warszawa
    I w polłowie film sięurywa
    wychodzi na scene człowiek I mówi - film się zepsu, to może ja państwu resztę opowiem??

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. PADUAM!!!! :PPP

      Slyszalam historiem, ze w teatrze grali Lille Wenede, wychodzi aktor na scenem i pyta
      - Hejze Litwini skad przybywacie?

      a ktos z widowni odpowiada
      -es ka er Koluszki

      Usuń
  27. aha, chyba muszę dogrywkę zrobić bo trudno zwycięzcę wybrać:)

    OdpowiedzUsuń

Miło by było jakbyś zostawił komentarz, chyba że jesteś trollem to spadaj