"Żyjemy a dopóki żyjemy wszystko jest możliwe".- Roz

wtorek, 13 listopada 2012

Historia dnia jednego

Koszmarnie mnie ta jesienna pogoda przytłacza.
Jeszcze do tego, historia jednego dnia :
Rano dowiaduję się, że pracownikowi pochorowało się dziecko i mimo tego, że żona nie pracuje, dwa auta w rodzinie, to On musi OSOBIŚCIE zawieść potomstwo do pediatry.
Bosko!
Wyjeżdżam na drugi koniec miasta, umówiona na godzinę i dojeżdżając dowiaduję się że niepotrzebnie przyjechałam, bo ten pan który był ze mną umówiony przyjechał godzinę wcześniej i już wszystko załatwił.
 ( a normalnie zawsze ma godzinne opóźnienie), luzik, szkoda że mi za to już nikt nie zapłaci.
Świetnie!
Będąc dwadzieścia kilometrów od domu, słyszę w słuchawce że natychmiast mam wracać bo pan z energetyki własnie wyłącza mi prąd. No, to już taka norma.
Super!
Dzwoni pani właścicielka,że za pól godziny będzie po czynsz.
Bosko!
Wracam, mam dość i nagle przypominam sobie, że umówiłam się z sympatycznym panem komornikiem,że coś mu zapłacę.
No to zasuwam na pocztę, bo już drugi raz nie chce mi się jechać na miasto,żeby zapłacić u nich w biurze.
Potwierdzenie wyślę mu jutro, chyba się nie zdenerwuje.


O optymistyczna informacja ! klient jedzie do mnie z pieniędzmi! Na które czekam od trzech tygodni.
Nareszcie, zapłacę za telefon, zrobię zakupy do biura, pospłacam część zaległości, cieszę się jak głupi bateryjką.
Przywozi... jedną dziesiątą tego, co mi zalega.
Nawet nie mam sił na niego pokrzyczeć.


Jutro będzie lepiej.

aaaa!

Właśnie sobie przypomniałam, oświadczył mi się dziś facet!
Czterdziestoparoletni autostopowicz, którego zabrałam, po pięciu minutach jazdy wyznał mi miłość  oświadczył że zostanie moim mężem, próbował wyżebrać mój numer telefonu a na końcu zostawił swój patrząc na mnie maślanym wzrokiem.
Ślepy albo głupi.






Przyszła moja wygrana książka kucharska i teraz wygląda w kuchni  tak :
 ( oprócz tych,  ukrytych przed rodziną )





8 komentarzy:

  1. ja ci mówię, Ty wróć do zawodu

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. tam będzie spokojnie? niestety nie...
      ale rozważam cały czas.

      Usuń
  2. Jakaś taka pierdołowata jesteś :/

    OdpowiedzUsuń
  3. ale dzień - chyba bym się pourywała na kawałki
    pamietaj Futrzaku aby przy okazji zapodać ten przepis z ciastem kwiatkowym z układki, pamietasz o co mi chodzi?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. pamietam, tylko o kwiatki teraz kiepsko:)

      Usuń
  4. Oj, jak dobrze, że takie dni zdarzają się raz w miesiącu, a miesiąc ma średnio ich jeszcze z 29 w zanadrzu :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. zdecydowanie, gdyby byl taki każdy bym chyba nie wytrzymała:)

      Usuń

Miło by było jakbyś zostawił komentarz, chyba że jesteś trollem to spadaj